relacje przedmałżeńskieJak powinny wyglądać relacje przedmałżeńskie w świetle Biblii? Zapraszamy na pierwszą część serii omawiającej ten temat. Tekst jest transkrypcją filmu, który możesz obejrzeć tutaj.

Dziś będziemy mówić o biblijnych zalotach. Dlaczego poruszam ten temat? Jest kilka powodów, ale przede wszystkim ten, że musimy żyć zgodnie z Bożym Słowem, a nie zgodnie ze standardami świata. Bóg położył mi na sercu młodzież, młodych mężczyzn i kobiety, by żyli pobożnie i nie tylko pobożnie, ale by żyli w radości. Musimy zrozumieć, że pobożność – prawdziwa pobożność – powoduje radość w naszym życiu i przynosi wiele błogosławieństw, podczas gdy grzech tylko niszczy. Niszczy wszystko, co piękne i wyjątkowe w naszym życiu. Musimy się uczyć właściwych relacji jako młodzi mężczyźni i kobiety. Musimy chodzić w pobożności. Musimy odkryć, co jest Bożą wolą i chodzić w niej przez moc Ducha Świętego. Myślę, że mam to szczególnie na sercu, bo nawróciłem się w wieku 21 lat i do tego czasu żyłem bardzo bezbożnie, zrobiłem dużo bezbożnych rzeczy i dotąd noszę blizny po tym. Chociaż zostałem ułaskawiony, to nie zawsze usuwa skutki grzechu. Nie chcę, żebyś, jako młoda osoba, doświadczał zmagań grzesznika. Musisz zrozumieć, że droga grzesznika, to nie droga radości, ale zmagań i ostatecznie, to droga śmierci. Jedna z rzeczy, z którą młodzież musi sobie poradzić przede wszystkim, to pokusy związane z niemoralnością seksualną. Nasza kultura jest wypełniona wypaczeniem wszystkich dobrych rzeczy, które dał nam Bóg.

Będziemy mówić o biblijnych zalotach, ale najpierw muszę coś wyjaśnić. Jest dużo książek na ten temat i wiele z nich jest bardzo dobrych, ale niektóre poglądy na zaloty są skrajne. Ludzie wyciągają zasady z wersetów, które mówią o czymś innym, budując prawie legalistyczne wyobrażenie o tym, co musisz robić, by biblijnie podejść do szukania partnera. Nie uważam, że w Piśmie mamy przedstawiony rozwinięty kurs znajdowania małżonka, ale wierzę, że w Piśmie mamy wspaniałe zasady, ogólne zasady, dotyczące pobożności, dotyczące relacji, które możemy stosować, a one ochronią nas i pomogą rozpoznać Bożą wolę odnośnie żony czy męża.

Na początek, mam tu zapisane że zaloty to biblijna alternatywa dla jednej z najbardziej niszczących praktyk w kulturze zachodniej. O czym mowa? O tym, co określam jako „randkowanie rekreacyjne”. Pytasz, co to? To randkowanie – nie chcę brzmieć banalnie, ale – randkowanie dla zabawy. Bez celu. Dla uzyskania czegoś od osoby przeciwnej płci, poza właściwym kontekstem małżeństwa. To wchodzenie w relację frywolnie, tylko dla rozrywki, dla dobrego czasu, bez myślenia o Bożej woli i bez myślenia o dobru osoby, z którą mamy relację. Nie myśląc o przyszłości i Bożym planie dla naszego życia. „Randkowanie rekreacyjne” nie muszę dużo o tym mówić, nawet sekularne autorytety widzą związane z tym zagrożenia. To, co się stało z naszą kulturą. Nie jesteśmy dzikimi zwierzętami, kierowanymi instynktem. Nie jesteśmy tymi, co chodzą i szukają różnych partnerów. Jesteśmy wierzącymi w Jezusa Chrystusa, mamy zmienione serca, wierzymy że Bóg ma plan dla nas. Wierzymy, że nawet nasze włosy na głowie są policzone. Wierzymy też, że Bóg ma konkretny plan, konkretnego partnera, konkretną żonę czy męża dla nas. Powinniśmy być gotowi czekać na to. Czekanie nie powinno być więzieniem, ale czymś, co robimy z wielką nadzieją. Czas przygotowań. Czas bycia użytecznym jako singiel, aż Bóg wprowadzi kogoś do naszego życia.

Chcę rozpocząć od kilku spraw, które są bardzo ważne. Po pierwsze, zaoranie żyznej ziemi pod nauczanie. Zanim zaczniemy, musimy zrozumieć, jakimi ludźmi jesteśmy w naszej kulturze. Co wpływa na nas w dzisiejszej kulturze. Zamiast opierać się na mediach, by wykazać różne rzeczy, wolę zajrzeć do Pisma i pozwolić Panu mówić do nas przez Jego Słowo. Musimy być świadomi naszych obecnych ludzkich realiów. Popatrzmy na Księgę Sędziów 17:6: „Za owych dni nie było króla w Izraelu i każdy czynił to, co było słuszne w jego oczach.” Pytasz, co to ma z nami wspólnego? My nie mamy króla, ale ta idea, główna zasada, jest ogólniejsza niż tylko to. Moglibyśmy ująć to tak: „W tych czasach nie było autorytetu w Izraelu. Ponieważ nie było autorytetu, każdy robił, co było słuszne w jego oczach.” Nie tyle chodzi tu o króla, ile raczej o autorytet. W chrześcijańskim życiu to nie jakikolwiek autorytet, ale autorytet Boga. Skąd wiemy, co jest autorytatywne? Skąd wiemy, co jest Bożą wolą? Dzięki Bogu, nie musimy iść do proroka. Możemy iść prosto do Jego Słowa. Jego Słowo jest natchnione. Jeżeli Bóg ma być autorytetem w naszym życiu, musimy mieć Jego Słowo w naszym życiu.

Autorytet jest dzisiaj dużym problemem. Mam prawie 50 lat i po części dorastałem w czasach hipisowskiej kultury. Była taka popularna koszulka, dawno temu. Pamiętam, jak się ukazała, z napisem: „podważaj autorytet”. Teraz mamy pokolenie ludzi, przekonanych że autorytet to coś złego, że musisz go kwestionować, że w jakiś sposób, jesteś mądrzejszy, niż jakikolwiek autorytet. Nie zauważając, że jeśli tak myślisz, stałeś się własnym autorytetem, a to nie jest dobre.

Zastanówmy się teraz nad paroma bardzo ważnymi rzeczami. Kiedy… Podam przykład. Zrobiłem w życiu wiele szalonych rzeczy. Bywałem w bardzo niebezpiecznych miejscach. W niebezpiecznych częściach miast, w niebezpiecznych miejscach w dżungli, ale także w czasach społecznego niepokoju, wojny domowej w Peru, itd. Doświadczyłem wielu niebezpieczeństw i w zasadzie wyszedłem z tego cało. Jak to zrobiłem? W dżungli bywałem w miejscach, gdzie niewielu postawiło stopę. Czemu przeżyłem? Nie dlatego, że jestem jak Bear Grylls czy Indiana Jones. Zostaw mnie w dżungli samego – nie pożyję długo; więc czemu mogłem iść w tyle dzikich miejsc i przetrwać? Autorytet. Kiedy byłem w dżungli, byłem z plemieniem Aguaruna. Oni urodzili się w dżungli, przeżyli tam całe życie, wiedzieli co robić, by przetrwać w dżungli; więc jak ja przetrwałem w dżungli? Robiąc wszystko, co mi kazali. Poddałem się pod ich autorytet. Mam przyjaciela z Peru, który był okropnym kryminalistą, zanim się nawrócił. Był w jednym z najgorszych więzień świata. Carlos Antisana, biorący udział w walkach w stylu MMA czy bokserskich w najgorszym więzieniu w Południowej Ameryce. Twardy facet. Po wyjściu z więzienia i nawróceniu, chodziliśmy razem w bardzo niebezpieczne miejsca w mieście Lima. Gdybym był sam, nie przetrwałbym tam minuty; ale byłem z nim. Wszyscy go znali i ciągle się go bali. Znał reguły ulicy lepiej, niż ktokolwiek, kogo znam. Póki byłem z nim i robiłem to, co mówił, byłem bezpieczny.

Chcę, żebyś zrozumiał coś o autorytecie. Powiedziano ci, że autorytet skrępuje twoje życie, skrępuje twój styl życia. To zwyczajne kłamstwo. Autorytet poszerza twój styl życia. Ponieważ poddałem się autorytetowi, mogłem robić rzeczy i chodzić w miejsca, gdzie inaczej nigdy bym nie dotarł; a nawet jeśli, to bym nie przeżył. Autorytet może być dobrą rzeczą. Musisz więc podjąć decyzję. Poddasz się pod Boży autorytet, czy zrobisz to, co jest słuszne w twoich własnych oczach? Popularny slogan mówi: „żyj i ucz się.” To dokładnie pierwsze kłamstwo, które szatan powiedział Adamowi i Ewie. Bóg zabronił im jeść z drzewa. To, czego Bóg uczył, to: ucz się i żyj. Rób to, co mówię, nie musisz tego doświadczać, po prostu zrób co mówię. Gdy mówię, że coś jest dobre, a coś złe zaufaj mi. Wtedy przychodzi szatan i mówi: „Nie! Musisz tego doświadczyć, żeby wiedzieć, czy jest dobre, czy złe. Musisz żyć i uczyć się. To ci mówiono, młody mężczyzno, młoda kobieto, całe twoje życie. że musisz doświadczyć, posmakować. Nie możesz przyjąć autorytetu jako wyznacznika standardu, normy czy prawdy, którą można się kierować.

Mimo, że wielu z was, moich słuchaczy, wierzy że Biblia to Boże Słowo, musisz sobie uświadomić, że przez swoją kulturę, masz tendencję by ciągle robić to, co dobre w twoich własnych oczach i musisz z tym walczyć. Lubię mówić o tym tak: mądrość nie urodziła się ze mną i mądrość nie umrze ze mną. Po prostu nie. Nie urodziłeś się mądry, nie urodziłeś się, wiedząc co robić. Nawet gdy masz już odnowione serce i nauczono cię o Bogu, nie zostałeś nagle w chwili nowonarodzenia napełniony wszelką wiedzą. To proces, coś co musisz zdobyć, musisz studiować Boże Słowo. By być naprawdę zmotywowanym, by studiować Boże Słowo, musisz zrozumieć, że potrzebujesz je studiować.

Czemu? Jeśli będziesz przekonany, że nie masz pojęcia, co robisz. Jeśli uniżysz się i przyznasz: „nie wiem, co robię”, wtedy będziesz bardziej zmotywowany, znacznie bardziej zmotywowany, by iść do Słowa Bożego; bo wiemy, że Bóg wie co robi.

Odnośnie autorytetu, musisz zrozumieć coś ważnego, Autorytet to kwestia wiary. Kiedy robisz to, co jest dobre w twoich oczach, nie wierzysz Bogu. W swoim sercu mówisz, że wiesz więcej niż On, że nie jest godny zaufania. To wielki grzech przeciw Bogu. Gdy robisz, co słuszne w twoich oczach, to nie mały grzech, bez związku z Bożym charakterem. Tu chodzi właśnie o Boży charakter! Im bardziej ufasz sobie, tym bardziej twierdzisz: „nie zaufam Bogu”, „zrobię to sam.” Lub gorzej: „Bóg się myli w tym, co mówi.” Młody człowieku, nie chcę cię obrazić, ale musisz wiedzieć, że nie jesteś w połowie tak mądry, jak ci się zdaje. Nie jesteś. Zrozumiesz to z wiekiem, ale dopiero przez pryzmat wszystkich blizn, które ci zostaną, bo nie słuchałeś. Nie bądź taki. Nie bądź jak muł, który potrzebuje wędzidła. Nie bądź głupcem, który musi być bity, zanim zrozumie, co jest dobre. Ufaj Bogu.

Jeśli narodziłeś się na nowo, zaufałeś Bogu w sprawie twojego zbawienia, twojego wiecznego dobrobytu, to czy nie zaufasz Mu w ziemskich sprawach? Nie podążaj za swoją kulturą, ani zachciankami ciała. Nie idź za tym, co dobre w twoich oczach. Idź za Bogiem, przez Jego Słowo. Jest napisane: „Za owych dni nie było króla” – nie było autorytetu – „i każdy czynił to, co było słuszne w jego oczach.” Wystarczy choć trochę popatrzeć… to niebezpieczne, trzeba być ostrożnym, ale gdy spojrzysz na dzisiejsze media – wiadomości czy popularne show w telewizji. Zobaczysz, że to jest dokładnie kultura, w jakiej żyjemy. Każdy robi to, co sam uważa za słuszne. To powinno cię przestraszyć, bo nie żyjesz na wyspie, i ludzie wpływają na ciebie. Zwłaszcza, gdy jesteś, jak większość młodzieży dzisiaj, pochłonięty przez media, internet, komunikatory itd. To na ciebie wpływa. Dlatego niektórym z was poleciłbym: zamknij Facebooka, otwórz Biblię. Wyłącz TV, a zacznij studiować Pismo, czytać dobre książki. Jeśli nie śpisz 16 godzin w ciągu dnia… pewnie młodzież śpi dłużej… ale jeśli nie śpisz 16 godzin dziennie, te 16 godzin jesteś bombardowany przez świat. Czy rozumiesz? Zwłaszcza dzisiaj. Jesteś podłączony do tylu mediów i świat cię bombarduje. Twoi znajomi, nawet ludzie z kościoła czy zgubieni ludzie, z którymi się stykasz, wpływają na ciebie. Dlatego musisz rozumieć: „Jestem w niebezpieczeństwie robienia tego, co dobre w moich oczach. Prawdopodobnie robię niektóre rzeczy, które są dobre tylko w moich oczach i są sprzeczne z Bożym Słowem!”

Jestem starszy od ciebie, ale wiem że są w moim życiu aspekty, na które jestem ślepy. Całkiem ślepy i robię coś, myśląc, że to jest dobre, choć nie jest. To uczy pokory. Skoro po wielu latach podążania za Chrystusem, wyznaję ci coś takiego, o ile bardziej ty, młoda osobo, możesz się martwić, czy nie robisz tego, co dobre tylko w twoich oczach albo że nie robisz tego, co mówi Biblia.

Popatrzmy na werset w Ozeasza 4:6: „Lud mój ginie, gdyż brak mu poznania; ponieważ ty odrzuciłeś poznanie, i Ja ciebie odrzucę, abyś mi nie był kapłanem, a ponieważ zapomniałeś, o zakonie swojego Boga, Ja też zapomnę o twoich dzieciach.”

Zauważ, „lud mój ginie, gdyż brak mu poznania.” To prawda. Jedna z największych prawd dzisiaj, że choć mamy dostęp do internetu, do konferencji biblijnych na różne tematy itd. to generalnie, gdyby porównać współczesnego chrześcijanina ewangelicznie wierzącego z Zachodu do purytanina z dawnych lat, zobaczyłbyś, że nasze poznanie Bożego Słowa jest małe i wiele z tego, co myślimy że wiemy, to nieprawda.

Potrzebujesz poznania Boga. Musisz zacząć rozumieć, że nie wiesz, co robisz i że potrzebujesz Bożego Słowa. Zilustruję to. Dawid powiedział, że Słowo Boże jest lampą dla jego stóp. Światłem na jego ścieżce. Wyobraź sobie, że jesteś w dużym pomieszczeniu, rozmiarów sali gimnastycznej. Cała ta sala jest pełna min lądowych, rozłożonych na deskach podłogi, w różnych miejscach. Wystarczy, że źle staniesz i będzie po tobie. Są tam setki takich min, na podłodze tej sali. Ty jesteś w jednym kącie i ktoś mówi: „chodź tutaj!” Jeśli nie wiesz, że tam są miny, pójdziesz sobie beztrosko naprzód, i co się stanie? Wysadzi cię w powietrze. Jesteś głupcem. Nie masz poznania niebezpieczeństw, jakie na ciebie czekają. Teraz powiedzmy, że cię poinformowano; jesteś w kącie i musisz przejść przez salę, która jest usiana minami, których nie widzisz. Co teraz? Jeśli jesteś rozsądny, sparaliżuje cię strach. Nie wiesz, gdzie są miny i nie wiesz, co robić. Nie możesz uczestniczyć w życiu, utknąłeś w kącie do końca swych dni. Jesteś sparaliżowany. Teraz inny scenariusz. Miny wciąż tam są, równie groźne, ale masz mapę! Masz dokładny plan, pokazujący dokładnie, gdzie jest niebezpieczeństwo i jak go uniknąć. Pokazuje: dwa kroki naprzód, stop, trzy kroki w prawo, stop, znów 5 kroków naprzód; i udaje ci się wymanewrować z niebezpieczeństw na sali. Tak samo jest z nami. Jesteśmy w niebezpiecznym miejscu. Nie chodzi tylko o życie, tu możesz stracić duszę. Jeśli nie zauważasz niebezpieczeństw, nie gniewaj się, ale jesteś biblijnym głupcem. No jesteś. Jeśli zdajesz sobie sprawę, że one tam są, i to cię paraliżuje, to też niedobrze. Musisz zrozumieć, że zostałeś stworzony, by przejść przez salę. Stworzony, by uczestniczyć w życiu, by działać. Bóg dał ci też poznanie, przez Swoje Słowo, byś uniknął wielu niebezpieczeństw tego życia, z którymi się skonfrontujesz. One przyjdą, ale możesz się nauczyć jak manewrować. Nie chodzi tylko o manewrowanie, ani zasady.

Chcę, żebyś zrozumiał coś ważnego. Żyjemy w takich czasach chrześcijaństwa, gdy wielu ludzi naucza zasad, dotyczących tego czy tamtego. Wiele z tych zasad jest biblijnych i dobrych, ale można znać zasady i wciąż rozminąć się z sednem sprawy; a sednem jest poznanie, nie tylko sposobu życia, ale poznanie Boga. Z czasem odkryłem, że to kwestia drugorzędna, na moje życie bardziej wpływa to, co wiem o charakterze i dziełach Boga, niż zasady. Widzisz, to nie tak, że jest zasada, że mam być święty, żeby moje życie było lepsze. Chodzi o to, że wiem, kim jest Bóg. Wiem, że jest święty, więc mam być święty, bo On jest święty. Wiem, co Bóg zrobił dla mnie w osobie Jezusa Chrystusa i samo to motywuje mnie, by być tym, czym Bóg chce, żebym był. Robić to, czego Bóg oczekuje. Musisz znać zasady, ale przede wszystkim musisz znać Boga i Jego dzieła. Bogacz nie ma się chlubić bogactwem, mądry swą mądrością, ani silny swoją siłą. Chlubmy się poznaniem Boga. Tym, że Go znamy, że jest sprawiedliwym Bogiem, którego drogi są doskonałe. Posłuchajcie, młodzi ludzie, uczycie się tylu rzeczy i tyle rzeczy czytacie, spędzacie dużo czasu w sieci. Chciałbym, żebyście spędzali ten czas z Bożym Słowem.

Skoro to nagrywamy, mogę porozwodzić się nad tym; bo jako ojciec – może to się przyda rodzicom, którzy słuchają – jako ojciec, patrzę na czas, jaki mam, mały wycinek – powiedzmy, że 18 lat, w ciągu których mogę uczyć swoje dzieci. Kiedy zostałem ojcem, szukałem przeróżnych książek, które byłyby pomocne, podręczników, materiałów, jakie mógłbym przerobić z moimi dziećmi; ale zawsze, jak zaczynałem przerabiać jakieś materiały z dziećmi, bałem się, że czegoś brakuje, że nie daję im czegoś, co potrzebują. W końcu zdecydowałem się zostawić to wszystko i pomyślałem: jest tylko jedna doskonała Księga, studiując ją z dziećmi, dam im wszystko, co trzeba. Więc poświęciłem się, jako ojciec, siedzeniu z moimi dziećmi, wykładając im Pismo wers po wersie, rozmawiając z nimi, śmiejąc się razem, wszystko w kontekście Pisma. Wszystko, co chcę im dać, to Pismo, bo wiem, że jeśli to zrobię, dam im to czego potrzebują. Tak samo ty, młody człowieku. Proszę, słuchaj. Potrzebujesz poznania Pisma. Ucz się go na pamięć, czytaj je.

Mówimy o zalotach, ale jeśli nauczysz się kilku zasad, a nie znasz Pisma, nic ci to nie pomoże i jeśli znasz biblijne zasady, ale nie znasz Boga ani Chrystusa, nic ci to nie da. Wgryź się w Biblię! Nasyć swoje życie Pismem. Jeśli czegoś w życiu żałuję, a żałuję, jak każdy kto grzeszył, to że byłem taki zajęty życiem. Biegając po dżungli, górach, tu, tam, chcąc zdobyć świat dla Chrystusa. To chyba dobrze, ale gdybym spędzał więcej czasu ze Słowem i na modlitwie, byłbym dziś lepszym sługą Chrystusa. Jest napisane: „Lud mój ginie, gdyż brak mu poznania” i dalej: „ponieważ ty odrzuciłeś poznanie, i Ja ciebie odrzucę, abyś mi nie był kapłanem.” Chcesz być użyteczny dla Boga? Chcesz służyć? Nie chodzi mi tylko o oficjalne stanowisko pastora, starszego, czy ewangelisty, bo każdy ma jakieś powołanie. Chcesz być użytecznym sługą Boga? Więc musisz znać Boga. On mówi: „ponieważ odrzuciłeś poznanie i Ja ciebie odrzucę, abyś mi nie był kapłanem.” Abyś mi nie był sługą.

Mamy dziś tak duży dostęp do poradnictwa i wiele z tego jest pełne światowych rzeczy, to aż nie do wiary. Freud ma czasem więcej głosu, niż Chrystus, nawet wśród ludzi, uważających się za Chrześcijan, ale zauważ, jak otwierasz buzię, by komuś radzić, pomóc komuś, lepiej żeby zabrzmiało Boże Słowo. Twoje opinie czy doświadczenia nie są najbardziej potrzebne tej osobie. Ona potrzebuje Bożego Słowa i ty potrzebujesz Bożego Słowa, by służyć w imię Chrystusa, by manewrować przez ten niebezpieczny świat. Potrzebujesz Bożego Słowa. On mówi: „I Ja ciebie odrzucę, abyś mi nie był kapłanem, a ponieważ zapomniałeś o zakonie swojego Boga, Ja też zapomnę o twoich dzieciach.”

Wywiodę stąd pewną ogólną zasadę. To bardzo smutne, ale taka jest prawda i rzeczywistość, którą każdy widzi. Mój ojciec nie był chrześcijaninem, więc nie spędzał ze mną czasu nad Bożym Słowem. Gdy nawróciłem się w wieku 21 lat, byłem w zasadzie poganinem. Chodziłem na szkółki niedzielne, ale głównie kolorowaliśmy tam rysunki arki Noego, jak sądzę; więc wszedłem w dorosłość, przynajmniej wiekowo, z praktycznie żadną znajomością Boga. Natomiast w jakim stopniu mój ojciec był uczony Słowa Bożego przez swojego ojca? Możemy tak iść dalej i zobaczymy, że większości młodych mężczyzn, nawet chrześcijan, nawet tych z chrześcijańskich rodzin, nie przekazano poznania Boga. Posyłano ich na szkółki, do szkoły, na grupy młodzieżowe i rzeczy tego typu. Wiele z tego było oparte na zabawie, by zainteresować cielesne dzieci. Niewielu młodych ludzi było nauczanych przez rodziców. Gdzie ojciec siadał i kilka godzin tygodniowo angażował się, ucząc dzieci Bożego Słowa. Z tego powodu, jedno pokolenie przekazuje ignorancję kolejnemu, które przekazuje ją dalej i wraz ze spadkiem poznania, wzrasta ignorancja, aż dochodzi do tego, że nawet… Powiedzmy, 75 lat temu, nieodrodzona, świecka osoba, wiedziała więcej o biblijnej etyce niż dzisiejszy chrześcijanin. Mamy upadek poznania Boga. To nie może być naszą wymówką. Jeśli jesteś młodym mężczyzną i myślisz: „ojciec mnie nie nauczał, nie wiem nic o byciu mężczyzną…”. Przykro mi, to żadna wymówka. Żadna. Tak, będzie ciężej, musisz się nauczyć wielu rzeczy, których nie nauczyłeś się jako dziecko, ale to żadna wymówka. Musisz zrozumieć, młody mężczyzno, młoda kobieto, że zostałeś nowozrodzony przez suwerennego Boga. On może działać i będzie działał w twoim życiu. Jeśli poświęcisz się studiowaniu Biblii, jeśli przyznasz, że nie wiesz i zawołasz do Niego o mądrość, da ci ją! Nawet jeśli wywodzisz się z pokoleń ludzi, którzy nie nauczali swoich dzieci Bożego Słowa, wciąż możesz być mocny w Piśmie, być mądrym mężczyzną czy kobietą; a ten długi łańcuch ignorancji może skończyć się na tobie.

Młody mężczyzno, jeśli myślisz: „chcę znać Pana, chcę robić to, co właściwe” – zanurz się w Jego Słowo! Zrozum, że łańcuch ignorancji zatrzyma się na tobie. Jesteś pierwszym, który wszystko odwróci w mocy Ducha Świętego i przez Bożą łaskę. Całym sercem, umysłem i duszą dopilnujesz, by kolejne pokolenie przynajmniej poznało Boże Słowo i nie będzie cierpiało przez skutki ignorancji. To coś wspaniałego, możesz zmienić świat, rodzinę, zmienić wiele rzeczy, ale to wymaga dużo pracy, dużo pracy, siedzenia przy Słowie Bożym w modlitwie, wołania do Boga; ale wiedz że On obiecał ci pomóc. Obiecał działać w tobie bardziej, niż byś prosił czy pomyślał; ale potrzebujemy poznania Boga. Bo nasze czasy… Izajasz powiedział, że jest człowiekiem nieczystych warg i mieszka wśród ludzi o nieczystych wargach. Możemy powiedzieć to samo, ale dodać, że jesteśmy ludźmi bez poznania i mieszkamy wśród ludzi bez poznania; lecz to może się zmienić, zaczynając od ciebie.

Młoda osobo, chcę, żebyś zrozumiała. To, co robisz teraz ze swoim życiem, wpłynie nie tylko na twoje pokolenie, ale też na następne pokolenia po tobie. Zyskałem tak dużo od pokoleń, które mnie poprzedzały! Od starszych, którzy mnie nauczali, jak Spurgeon, Martyn Lloyd-Jones, purytanie, Jonathan Edwards… To, co robisz, twoja inwestycja w swoje życie dzisiaj, wpływa na świat kolejnych pokoleń. To, co robisz teraz, wpłynie na twoje dzieci, na przyszłą żonę, na wszystko. Ciąży na tobie odpowiedzialność, ale to piękne! Pomyśl, jaki będziesz miał wpływ, gdy oddasz się całkowicie Chrystusowi i poświęcisz życie, by stać się Bożym człowiekiem, znającym Jego Słowo.

Chodźmy dalej. Popatrzmy na kolejny fragment. Izajasza 1:4-6. Słuchaj tego, to takie smutne. „Biada narodowi grzesznemu, ludowi obciążonemu winą, potomstwu złośników, synom wyrodnym! Opuścili Pana, wzgardzili Świętym Izraela, odwrócili się wstecz.” I teraz: „W co jeszcze można was bić, gdy nadal trwacie w odstępstwie? Cała głowa chora i całe serce słabe. Od stóp do głów nic na nim zdrowego: tylko guzy i sińce i świeże rany; nie opatrzone ani nie przewiązane, ani nie zmiękczone oliwą.” Czy to nie jest opis naszej kultury? To zdumiewające, przerażające i bardzo smutne. To łamie nam serca, ale to prawda. Spójrzmy: „narodowi grzesznemu, ludowi obciążonemu winą, potomstwu złośników, synom wyrodnym!” Czy to nie o nas? My, na Zachodzie – ale nawet jeśli jesteś z kraju trzeciego świata, musisz powiedzieć to samo – jesteśmy grzesznym narodem. Nie ma czegoś takiego, jak chrześcijański naród na tej planecie. Żyjemy w grzesznym narodzie. Musimy to rozumieć. Nie wolno nam być dumnymi i myśleć, że takie otoczenie na nas nie działa. Musimy stale wypatrywać sposobów, na jakie ten grzeszny naród, w którym żyjemy – czy to będzie USA, Anglia, Francja czy Portugalia… grzeszny naród, w którym żyjemy, wpływa na nasze życie. W jaki sposób? Straszne jest to, że on wpływa też na nasz sposób patrzenia na Pismo. Możemy mieć tendencję, by interpretować Pismo na podstawie kultury grzesznego narodu, w którym żyjemy.

„Biada narodowi grzesznemu, ludowi obciążonemu winą…”; i znów dochodzimy do tego. Ludzie, grzech nie jest „fajny”. Grzech nie przynosi błogosławieństwa. Nawet ludzie zgubieni, nieznający Boga, którzy oddają się grzechowi na niebywałe sposoby, są przez grzech obciążeni i w końcu zniszczeni. Czasem słyszę, jak kaznodzieje mówią: „grzech jest przyjemny, ale cię zniszczy.” Tak, zniszczy cię – ale czy chrześcijanin może mówić, że grzech jest przyjemny? Jako chrześcijanie zmagamy się z grzechem, grzeszymy, możemy upadać, ale już podczas grzeszenia, szybko widzimy że to nie jest przyjemne. Nie tylko nas niszczy, ale przyprawia o mdłości. Dla osoby prawdziwie odrodzonej przez Ducha Świętego, grzech nie jest przyjemny; ani trochę. Przytłoczy cię i zniszczy. Jeśli mowa o relacjach, to gdy grzech pojawi się w relacji, którą chcesz rozwijać z osobą przeciwnej płci, gdy pojawi się grzech, nie wniesie błogosławieństwa ani szczęścia do relacji. Grzech przytłoczy ją i zniszczy.

Dalej napisano: „… potomstwu złośników, synom wyrodnym!” To niezbyt zachęcające, ale w pewnym sensie prawdziwe w wielu aspektach. Przede wszystkim… Zdaję sobie sprawę, że ja odziedziczyłem upadek mojego ojca, Adama. To jest coś, co musi być zwalczane i zostaje zwalczone przez Chrystusa, przez krzyż dzięki przeobrażającemu dziełu Ducha Świętego, ale choć jestem nowonarodzony, zostało we mnie coś, co nazywa się ciałem i walczy przeciw duchowi i przeciw prawości. Muszę stale walczyć z tym czymś, co jest we mnie. To mnie nie określa, jestem święty, jestem dzieckiem Boga, synem żywego Boga. Zostałem odtworzony na obraz Boga, jestem nowym stworzeniem. Tym jestem, ale zostało we mnie to coś, pozostałość zła, to „ciało”, które walczy przeciw mnie i ja muszę to zwalczać. Jednocześnie muszę pamiętać, że jak ja odziedziczyłem po Adamie zepsutą naturę, tak też moje dzieci odziedziczyły zepsutą naturę po mnie. Dlatego tak żarliwie mówię o głoszeniu im Ewangelii, bo to jedyny sposób na przezwyciężenie tej natury. Kiedy zaczynają poznawać Chrystusa, oby znali Boże Słowo.

Musisz zrozumieć, jesteśmy upadłymi, zepsutymi ludźmi. Niektórzy mówią: chrześcijaństwo to kula, którą podpierają się słabi; tak tyle że nie rozumiemy, że każdy jest słaby. Startujemy z bardzo złej pozycji, martwi w naszych występkach i grzechach. Nawet po zostaniu chrześcijanami, przechodzimy zmagania i tylko zwiększa się nasza świadomość potrzeby Boga i Jego Słowa i mocy. To mówi nam też, że sami nie wiemy, co jest dobre i musimy być instruowani przez Ducha Świętego poprzez Boże Słowo.

Dalej czytamy: „Opuścili Pana, wzgardzili Świętym Izraela, odwrócili się wstecz.” Pomyśl o tym. „Opuścili Pana” i „odwrócili się wstecz.” Pomiędzy tymi dwiema rzeczami, jest: „Wzgradzili Świętym…”. Gdy myślę o opuszczeniu Pana, to bardzo źle. Jak myślę o odwróceniu się od Niego, to też bardzo źle; ale jest coś, co wydaje się nawet gorsze, straszniejsze, w tej sytuacji. „Wzgardzili Świętym Izraela.” Chcę, żebyś był w Chrystusie pełen radości i żebyś wiedział, kim jesteś, żebyś prosperował w każdej dobrej rzeczy, jaką Bóg uczynił w twoim życiu. Chcę też, żebyś wiedział, jak okropny jest grzech i jak okropnie jest grzeszyć. Grzeszyć, to znaczy opuścić Boga, porzucić Go, ale też, grzeszyć – znaczy gardzić Nim. Musisz coś zrozumieć. Mówiliśmy o mądrości, która poprowadzi nas przez życie. Chcę, żebyś zrozumiał, że przedkładanie własnej rady, albo rad twojej kultury, ponad Boże rady, to gardzenie Nim. To jest gardzenie Nim.

Pozwól, że powiem ci jeszcze coś ważnego. Czy wierzysz, czy szczerze wierzysz, że Boże Słowo jest natchnionym słowem Boga? Powiesz „tak.” Świetnie, to pół sukcesu, teraz trzeba wygrać drugą bitwę, a jeśli się nie uda, pierwsza będzie bez znaczenia. O co chodzi? Nie wystarczy wierzyć, że Pismo jest natchnione, musimy wierzyć, że jest wystarczające; że wszystko czego potrzebujemy, by być prawym, bogobojnym i prosperować w woli Bożej i tym życiu, jest zawarte w Piśmie. Wierzysz w to? Mówisz „tak.” Więc czy to praktykujesz? Czy to praktykujesz? Spójrzmy na przykład. Wielu z was, słuchaczy, pewnie już chodziło na randki, itd. i pewnie wielu próbowało robić to na Boży sposób, ale czy przeszedłeś przez Boże Słowo, od deski do deski, by zobaczyć, jak to robić? Co mówi Bóg? Czy są zasady, które mogą przeprowadzić mnie przez ten proces? Widzisz to? Możemy mówić, że wierzymy w wystarczalność Pisma, ale jeśli tak nie żyjemy… Podobnie w sprawach finansowych – po prostu starasz się być oszczędny? Czy przejrzałeś Pismo, żeby odkryć, czego Bóg oczekuje w tej kwestii? Młody człowieku, spójrzmy na inną rzecz. Twój ubiór. Mówisz: „to jest modne.” OK, ale czy jest zgodne z Bożą perspektywą? Czy radziłeś się Słowa? Nie swojego serca, nie innych chrześcijan. Czy poszedłeś do Bożego Słowa, by odkryć, czego chce Bóg? Jeśli nie, to może nie wierzysz tak, jak ci się zdaje, w wystarczalność Pisma. Czy jest wystarczające, by nas prowadzić?

Mówisz: „tam nie ma wielu konkretnych kwestii.” Może nie ma wielu konkretnych rzeczy. Biblia nie mówi np. jak długa powinna być spódnica, albo czy możesz nosić spodnie itd. Natomiast powie ci dużo o pobożności, świętości, przyzwoitości, skromności, prostocie; o niebezpieczeństwie zmysłowości i zbytku. Nie chodzi o legalizm, ale o wieczne prawdy, które pomogą ci iść przez życie w sposób miły Bogu.

Muszę cię ostrzec, bo to pierwszy wykład naszej sesji. Mam tendencję do poruszania wielu kwestii na raz, ale to moja kamera, więc chyba mogę, jeśli chcę. Wróćmy do tekstu. „W co jeszcze można was bić, gdy nadal trwacie w odstępstwie? Cała głowa chora i całe serce słabe. Od stóp do głów nic na nim zdrowego: tylko guzy i sińce i świeże rany; nie opatrzone ani nie przewiązane, ani nie zmiękczone oliwą.” To opisuje nie tylko naszą ekonomię, ale wszystko w naszym narodzie dzisiaj, naszą kulturę i cały świat. Zamiast szukać odpowiedzi u Boga, podążamy w kierunku destrukcji. Jak grupa głupców w stroju klauna, uderzających w cymbałki i maszerujących prosto w przepaść. Tymczasem Bóg przez cały dzień wyciąga ręce do upartych ludzi. W naszym życiu jest tyle bólu, spowodowanego grzechem! Nie sugeruję… Nienawidzę tzw. „ewangelii sukcesu” itp. Nie mówię, że chrześcijanin nie powinien cierpieć, wielu moich drogich przyjaciół bardzo cierpiało dla sprawy Chrystusa. Będziemy musieli cierpieć, nawet na Zachodzie, jeśli naprawdę idziemy za Chrystusem; ale tak często cierpimy straszne rzeczy, które nie są skutkiem pobożności, tylko grzechu. Często jest to grzech, spowodowany brakiem poznania. Ponieważ kierujemy się raczej naszym nastawieniem i kaprysem i poglądami naszej kultury, niż Bożym Słowem.

Jednym z powodów, dla których nagrywam ten film, jest to że nie chcę, żebyś cierpiał – chyba, że dla sprawy Chrystusa. Nie chcę, żebyś cierpiał przez grzech. Chciałbym, żebyś nauczył się zdrowego strachu. Nawet gdybyś musiał znaleźć się w sytuacji o włos od niebezpieczeństwa, ale ocalał to zrozumiałbyś, że zagrożenie stale istnieje. Przez ignorancję robimy wiele rzeczy, które bardzo nam szkodzą. Pamiętam, że kiedy mój syn, Ian, miał około 4 lat. Wziąłem go na rozlewisko – takie jakby mokradła, gdzie jako dziecko bawiłem się i polowałem. Nie wiem, czemu rodzice pozwalali mi biegać tam całymi dniami z bronią, kiedy byłem mały, ale polowałem tam. Chciałem wziąć syna, żeby sobie pobiegał. Woda opadła i było błotniście, można było znaleźć węże i żółwie i inne żyjątka. Powiedziałem: „Ian, trzymaj się mnie, idź przy mnie, a nic ci się nie stanie. Bo można tu spotkać wielkie grzechotniki.” Brodziliśmy po wodzie itd. Jednak to śmiały chłopiec i ciągle wybiegał przede mnie. Dalej i dalej. Ja powtarzałem: „Ian, wracaj.” „Wracaj.” Natomiast on nie wracał. Pewnie chciał być, jak jakiś wielki myśliwy, pokazać tacie, że się nie boi. Pewnego razu, gdy się oddalił – robiło się ciemno – on szedł dalej. Pomyślałem: „młody człowieku, dam ci lekcję, która będzie mnie dużo kosztować, ale dostaniesz ją; więc kiedy wybiegł do przodu, schowałem się za wielkim cyprysem i pozwoliłem mu biec. Obserwowałem go, żeby się upewnić, że żaden kojot go nie porwie czy coś. Miałem go w zasięgu wzroku, a on szedł dalej, aż się odwrócił. Już ciemniało, było trochę strasznie, czaple zaczynały wołać, a one brzmią jak jakiś dinozaur i trochę się przestraszył. Woła: „tato?”, ale ja zostałem za drzewem; i znowu zawołał: „tato!” Poczekałem, aż jego oczy się zaczerwieniły i prawie płakał, naprawdę się bał. Znów zawołał: „tato?”, wtedy wyszedłem zza drzewa i powiedziałem: „jestem tutaj.” Powiedział: „myślałem, że mnie zgubiłeś.” Odpowiedziałem: „nie, synu, nie ja ciebie zgubiłem, ale ty zgubiłeś mnie. Byłeś nieposłuszny i musiałeś się nauczyć. Musiałeś się przestraszyć. Jeśli chcesz przychodzić z tatą w te wszystkie miejsca, musisz zrozumieć, że niektóre z nich są niebezpieczne. Zrobisz sobie krzywdę, jeśli nie posłuchasz autorytetu.

Chcę, żebyś zauważył coś ważnego. Widzimy dużo złych rzeczy, które się tu dzieją. Są dotknięci nieszczęściem, bici, „cała głowa chora i całe serce słabe. Od stóp do głów nic na nim zdrowego.”Wielu kaznodziei powie ci, że to wszystko są po prostu konsekwencje ich grzechu. Zrobili coś złego i niebezpiecznego i przez to zostali zranieni, bo tak się dzieje w upadłym świecie, Bóg nie miał z tym nic wspólnego. Jest trochę prawdy w tym stwierdzeniu, w niektórych przypadkach, ale w zasadzie to herezja. Wiedz, że jeśli jesteś wierzący, to Bóg cię czasami uderzy, to On spuści na ciebie bicz, czasami. Nie dlatego, że jego podejście do Ciebie się zmieniło, albo że miłość osłabła – nie, to zostało ustalone na krzyżu. Zrobi to, dlatego, że cię kocha. Będzie cię karcił. Będzie to robił. Jeśli możesz wejść w grzech i Bóg cię nie karci, to zgodnie z Hebrajczyków 12, nie jesteś nawet wierzący, wiedziałeś? Jedną z największych manifestacji Bożej miłości do Jego dzieci jest… co? Jego karcenie. Mówi: „Jakuba umiłowałem, a Ezawem wzgardziłem”. Cóż, to prawda, ale gdy spojrzysz na te dwie osoby w Biblii, zaczynasz się zastanawiać; bo wiesz… Bóg dał wiele obietnic, także Ezawowi i wszystkie wypełnił. Ezaw był tak błogosławiony przez Boga, że gdy Jakub wrócił do ziemi obiecanej, nie potrzebował jego darów; więc jak Bóg kochał Jakuba, a okazał swój gniew wobec Ezawa? Oto odpowiedź: Bóg pozwolił Ezawowi być Ezawem. Nie widzimy nigdzie w Piśmie, żeby Bóg karcił Ezawa, pracował, by zmienić Ezawa, żeby wkraczał w jego życie. Ezaw po prostu był dalej Ezawem, ale co widzimy u Jakuba? Jak manifestuje się Boża miłość do Jakuba? Oto jak: (użyję wyrażenia mojej mamy) zbił chłopaka na śmierć. Tak było. Karcił Jakuba na każdym zakręcie życia. Tak, że gdy Jakub wrócił do ziemi obiecanej, to kulał. Utykał. Wiesz… Miałem wymieniane oba stawy biodrowe i żona zawsze mi przypomina, że gdybym nie był nieposłuszny jak Jakub, Bóg nie musiałby ruszać tych bioder i sprawiać, że kuleje. Stwierdziła, że jestem dwa razy gorszy od Jakuba, bo Bóg dotknął jego jednego biodra, a u mnie musiał dotknąć obu. Nie wiem, czy to prawda, ale wiem, że Bóg karcił mnie kilkakrotnie w moim życiu i zawsze było to z miłości i prowadziło do mojego dobra. Jeśli jesteś wierzący i naprawdę należysz do Chrystusa, to nie należysz do siebie; a On weźmie się za ciebie. Tak zrobi i czasem myślę, że lepiej byłoby stanąć do walki z niedźwiedziem. Z niedźwiedziem łatwiej sobie poradzić. Podoba mi się, jak C.S. Lewis pisze: „On nie jest oswojonym lwem.” „Jest groźny, jest niebezpieczny.” „Ale jest dobry.” Jedna z oznak, przynajmniej dawnych Bożych ludzi, których znałem, to że wyglądali, jakby byli poturbowani przez Boga i oby to stało się też z tobą, żebyś był przemieniony na obraz Chrystusa, żebyś lśnił Nim.

No dobrze, chodźmy dalej. Musimy być przekonani… Najpierw mówiłem, że musimy rozumieć, w jakich realiach żyjemy jako ludzie. Dalej mówię: musimy być przekonani, że całe nasze życie musi obfitować na Bożą chwałę i być poddane objawionej woli Bożej. Musimy być o tym przekonani! Jeśli nie jesteś przekonany, to równie dobrze możesz wyłączyć ten film i przestać oglądać. Musisz mieć to przekonanie, to podstawowa zasada chrześcijańskiego życia, widzisz to? Musimy być przekonani, że całe nasze życie musi obfitować na Bożą chwałę. Czy tego nie chcesz? Nie chcesz, żeby tak było z tobą? Jeśli powiesz: „nie jestem pewny”, jesteś w niebezpieczeństwie; a jeśli powiesz: „nie chcę tego”… Jak powiadali weterani: musisz zostać zbawiony. Ponieważ chrześcijanin rozumie – wszystko we mnie jest dla Niego i chcę, żeby tak było! Cieszę się, gdy tak jest i jestem smutny i zniesmaczony, gdy tak nie jest. Mówisz: „chcę taki być.” Wiem, słyszałem jak śpiewasz o tym w tych wszystkich piosenkach; ale jeśli to ma się stać w twoim życiu, to będzie wymagać czasu i twojego bycia z Bożym Słowem, będzie wymagać, żebyś modlił się i szukał Boga, by to wszystko stało się realne.

Spójrzmy na kilka pięknych wersetów, które bardzo lubię. 1 Koryntian 10:31 „Czy więc jecie, czy pijecie, czy cokolwiek czynicie, wszystko czyńcie na chwałę Boga.” Jeśli najprostsze czynności w naszym życiu mają być wykonywane dla Bożej chwały, o ile bardziej wielkie i ważne rzeczy w naszym życiu, jak znalezienie partnera, małżeństwo, rodzina, miejsce pracy, zamieszkania… Wszystko to jest ustalane tak, by jak najbardziej wywyższało Boga; i nie jesteśmy tu dziś, i to nauczanie nie jest po to, byś nauczył się garści zasad i „zaczął lepiej żyć już dziś.” NIE. Chcę nauczyć się wywyższać Boga. Chcę to robić. To przynosi mi radość i satysfakcję. „Cokolwiek czynicie.” „Czy więc jecie, czy pijecie, czy cokolwiek czynicie, wszystko czyńcie na chwałę Boga.” Mój znajomy zapytał kiedyś T.W. Hunta, wspaniałego męża Bożego, człowieka modlitwy, zapytał go: „jak dużo jadł Jezus?” To dość nietypowe pytanie, ale chyba niezłe. Jak dużo jadł Jezus? T.W. Hunt wziął głęboki oddech, zastanowił się chwilę i odpowiedział: „Jezus jadł, jadł, jadł, jadł, do momentu, w którym, gdyby wziął jeden kęs więcej, byłoby to grzechem.” On żył dla Bożej chwały, wszystko robił dla Bożej chwały, nawet jadł dla Bożej chwały i tacy powinniśmy być. Wiecie, miałem dobre życie, naprawdę dobre życie; ale, jak wspominałem, żałuję kilku rzeczy. Natomiast nigdy nie żałowałem dawania z siebie wszystkiego, o ile kiedyś mi się to udało. Nigdy nie żałowałem tego. Nigdy nie żałowałem, że byłem posłuszny; ale tyle razy żałowałem, kiedy nie byłem posłuszny. Kiedy zatrzymywałem coś dla siebie i siebie samego dla siebie. To przyprawia o mdłości. Uwierz, nie chcesz być starcem, którego mdli, chcesz żyć dla Bożej chwały. Chcesz, żeby twoje relacje, małżeństwo, i to wszystko było dla Jego chwały ponieważ na końcu, nawet jeśli bardzo cierpisz i nic nie wychodzi tak, jak miałeś nadzieję, będziesz miał radość z tego, że przeżyłeś życie na Bożą chwałę i tylko to się liczy. Tylko to.

Posłuchaj, ja nie mówię, że jeśli zastosujesz te wszystkie zasady, zdobędziesz najlepszą żonę czy męża na świecie, będziesz miał super małżeństwo i wszystko będzie idealnie. Skąd. Mówię ci te rzeczy, byś swoimi decyzjami i czynami mógł uwielbić Boga, bo jest wielu ludzi, którzy podjęli wiele pobożnych decyzji i działań, a skutek nie przynosił radości w sensie osiągnięcia idealnego stanu, jaki sobie wymarzyli. Ich radość wynikała z tego, że uwielbili Boga swoim życiem, swoimi decyzjami i postępowaniem. Możesz próbować być posłusznym Bogu w każdej kwestii, po czym poślubić osobę, która jest wyjątkowo trudna i może nawet przeszkadzać ci w służbie, ale wiedz że Bóg jest suwerenny i wie, czego potrzebujesz, by być przemienionym na obraz Chrystusa. Najważniejsze w twoim życiu, wbrew powszechnej opinii, nie jest odniesienie sukcesu w służbie. Dla Boga tą najważniejszą rzeczą jest przemienienie cię na obraz Chrystusa i On zrobi wszystko, co trzeba, by tak się stało. A czego ty chcesz? Czego chcesz? Żeby było po twojemu, czy chcesz przemiany na obraz Chrystusa? W 2 Koryntian 10:5, Paweł pisze: „unicestwiamy złe zamysły i wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi.” Jeśli mówimy o czasach, kiedy jest pełno opinii i idei, zarówno wewnątrz, w ewangelicyzmie, w chrześcijaństwie, jak i na zewnątrz, w świecie – idei sprzecznych z Bożym Słowem, to jest tak właśnie dzisiaj. Samo chrześcijaństwo jest wypełnione przeróżnymi ideami, doktrynami; przeróżne rzeczy są nauczane, choć są sprzeczne z Bożym Słowem. One muszą zostać przez ciebie zniszczone. Nie masz atakować osoby, ale gdy coś takiego usłyszysz, musisz na tyle znać Słowo Boże, by zniszczyć taki wywód; aby powiedzieć: „nie! To nie prawda! To nie tak mam myśleć, nie tak mam żyć.” Wszystko w swoim życiu, nie tylko czyny, nie tylko decyzje, ale każdą myśl musisz poddać w posłuszeństwo woli Chrystusa. Rety, to trudne. To bardzo trudne. Ja tego nie osiągnąłem. Nie znam nikogo, komu się udało. Mimo to! Co robimy? Zapominamy, o tym, co za nami i przemy naprzód, przemy naprzód!; by być bardziej biblijnymi, bardziej miłymi Bogu, by lepiej Go wielbić.

W 2 Tymoteusza 3:16-17 (na tym dziś skończymy), jest napisane: „Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany.” To jest sedno mojego nauczania dzisiaj. Musimy wierzyć w dwie rzeczy – obie tutaj widzimy – że Pismo jest natchnione, że jest nieomylnym, całkowicie i kompletnie godnym zaufania Słowem Boga; a ponadto że jest wystarczające. Jest wystarczające dla wszystkich aspektów życia chrześcijanina. Nie potrzebuję strategów marketingowych do założenia kościoła. Nie potrzebuję żadnego świeckiego psychologa, żeby powiedział mi jak myśleć, nie potrzebuję czerpać z ich pomysłów; ani żeby kultura mówiła mi jak się ubierać, albo co mam akceptować, a co powinienem odrzucić. To Bożego Słowa potrzebuję, by rządziło moim życiem.

Zanim skończymy, chcę jeszcze powiedzieć, że Boże Słowo to nie to samo, co jakiś kaznodzieja z nagrania. Bóg powołał w tych czasach kaznodziei, którzy są dla mnie błogosławieństwem, ale nie są tym, co Słowo Boże i nie mogą go zastępować. Ty sam musisz studiować Boże Słowo. Nie książki, które zawierają Boże Słowo, nie książki o Bożym Słowie, ale musisz studiować Boże Słowo. Musisz to robić! Błagam cię o to! Jeśli wziąłbyś choć tę jedną myśl z tego nauczania, byłbym szczęśliwy; że twoje chrześcijańskie życie jest zależne, kompletnie i totalnie zależne od Bożego Słowa i mocy Chrystusa przez Ducha Świętego. Teraz może powiesz: „nie mówiliśmy za dużo o biblijnych zalotach.” Nie mogę wydzielić tego jednego aspektu. Twoja zdolność do rozpoczęcia relacji w biblijny sposób, zależy od tego, czy jesteś biblijny w wielu innych aspektach życia. Nie tylko w jednym. Bądź kompletną osobą. Potrzebujemy, by Słowo Boże przenikało każdy aspekt naszego życia. Niech Bóg ci błogosławi, dobrego dnia!