Bóg w nadprzyrodzony sposób przeniósł cię w czasie. Data to 10 września 2001 roku, dzień przed atakiem na słynne nowojorskie bliźniacze wieże World Trade Center. Ty i dwóch innych mówców zostaliście zaproszeni przez Organizację Narodów Zjednoczonych, aby przemówić do tysiąca pracowników na szczycie pierwszego biurowca. Temat, który otrzymałeś brzmi: „Korzyści płynące z mojej religii”. Pozostali mówcy to znany hinduista i nauczyciel New Age z Santa Barbara w Kalifornii.

Jest coś magnetycznego w Meyer Yogi Bharmu, gdy stoi przed mikrofonem. Jego brązowe szaty i ciemne ciało kontrastują z białkami jego lśniących oczu, nadając mu świeży i zdrowy wygląd. Kiedy się uśmiecha, jego białe zęby dodają mu niesamowitej charyzmy.

Korzyści płynące z jego religii to „radość z jogi”, a poza tym zachowanie dobrego zdrowia i trwałego pokoju, który przychodził poprzez codzienną medytację. Jego spokój i pełen radości uśmiech były potężnym świadectwem tego, co miał do zaoferowania; coś co odzwierciedlały rozpromienione wyrazy twarzy jego słuchaczy. Ogłuszający aplauz na końcu jego przemówienia potwierdził, że udało mu się osiągnąć swój cel: hinduizm zawinięty w jogę i medytację był atrakcyjnym pakietem dla tych, którzy zostali złapani w wyścig szczurów nowego tysiąclecia.

Drugi mówca, absolwent U.C. Berkeley, przemawiał z jeszcze większą charyzmą i  elokwencją niż jego poprzednik. Był multimilionerem, który w połowie lat dziewięćdziesiątych zebrał swoje finansowe żniwo i zainwestował pieniądze w ogromną posiadłość New Age w słonecznej Kalifornii.

Korzyści płynące z jego „religii” były mieszanką zdrowego stylu życia, wspólnych ćwiczeń, terapeutycznej muzyki, stabilności finansowej i oczywiście prawdziwego i trwałego pokoju, który pochodził z relacji z Bogiem. Jego obraz Stwórcy był atrakcyjny. Żadnego głoszenia o ogniu piekielnym. Bóg był dla niego niczym innym jak kochającym i miłosiernym Stwórcą, który dał „zioła na użytek człowieka”. Każdego ranka setki kochających życie wyznawców New Age spotykało się i medytowało nad dobrocią Boga, wyrażoną przez Jego piękne i obfite stworzenie.

Jego prezentacja w PowerPoincie była warta tysiąca słów. Każdy „wierzący” uśmiechał się, gdy stał przed swoim niskobudżetowym, ale bogato urządzonym domem przy plaży, w którym znajdował się ekologiczny ogród warzywny przypominający Eden. Zdjęcie za zdjęciem emanowało promiennymi uśmiechami i oczywistym zachwytem nad stylem życia każdego wierzącego, który jest “jednością z Bogiem i naturą”. Oklaski na zakończenie były jeszcze bardziej żywiołowe niż po pierwszym mówcy.

Co byś powiedział?

Poprzednik zajmuje swoje miejsce. Twoja kolej w końcu nadeszła. Masz wolną rękę, by głosić pełną Ewangelię. Cóż za okazja! Zbierasz swoje rzeczy i zajmujesz miejsce na podium, ale kiedy przeglądasz swoje notatki, czujesz się nieswojo. Zaczynają się one od słów: „Moja religia jest wyjątkowa, ponieważ oferuje prawdziwy pokój i radość… i prawdziwe trwałe szczęście”. Planowałeś dać osobiste świadectwo, że po wypróbowaniu wielu rzeczy w życiu, tylko Jezus był w stanie wypełnić pustkę w twoim sercu. Następnie miałeś zamiar wygłosić to, co zwykle było punktem kulminacyjnym twojej prezentacji Ewangelii: „Bóg cię kocha i ma wspaniały plan dla twojego życia”.

Nagle czujesz, że łapie cię w gardle. Wiesz, co wydarzy się jutro, 11 września 2001 roku. Czy naprawdę mógłbyś spojrzeć tym ludziom w oczy i powiedzieć im: „Bóg ma wspaniały plan dla twojego życia”? W ciągu 24 godzin prawie każdy z twoich słuchaczy zginie w niewypowiedzianie straszny sposób. “Plan” jaki Bóg ma na resztę ich życia, jest daleki od tego, co każdy zdrowy na umyśle człowiek mógłby uznać za „wspaniały”. Pamiętaj, że Bóg cofnął cię w czasie, ale Bliźniacze Wieże nadal ulegną zawaleniu. Nie możesz zmienić tego, co ma się wydarzyć. Jedyne, co możesz zrobić, to głosić Ewangelię.

Odchrząkasz, prostujesz swoje notatki i bierzesz łyk wody. Tłum spogląda na ciebie w oczekiwaniu na to, co masz zamiar powiedzieć. Przerwa była nieprzyjemnie długa. Serce zaczyna ci walić, ale po prostu nie możesz mówić, bo myślisz o przyszłości, o której ci ludzie nic nie wiedzą.

W jednej chwili wiele z tych miłych twarzy stanie się ludzkimi pochodniami, gdy paliwo lotnicze nasyci je i ich ciała – zapłoną. Inni zostaną potwornie uduszeni w ogromnej kuli ognistych, trujących gazów, gdy ich płonące i rozdęte płuca będą domagać się oddechu. Zamiast stawić czoło horrorowi spalenia się na śmierć, niektórzy w niewyobrażalnym przerażeniu wyskoczą z ponad stu pięter, by zginąć na bezlitosnych chodnikach Nowego Jorku. Ci, którym uda się pozostać przy życiu na górnych piętrach, w końcu zejdą na dół wraz ze wstrząsającym ciężarem poskręcanego metalu i betonu… ich ciała będą tak potwornie zmasakrowane, że nie będzie można ich zidentyfikować. Wiele innych osób pracujących na niższych piętrach zostanie zmiażdżonych jak bezradne pająki pod ciężarem twardego ludzkiego buta.

Te niewypowiedziane obrazy zalewają twój umysł, a w ślad za nimi zaczyna pojawiać się przerażająca świadomość. Jeżeli przesłanie „Bóg ma wspaniały plan dla twojego życia” nie dotyczy tysiąca ludzi stojących przed tobą, to jak może to być biblijna Ewangelia? To szok, który uderza cię jak wykolejenie się pociągu.

Jakie są korzyści z poznania Chrystusa?

Bierzesz kolejny łyk wody i spoglądasz w dół na swoją otwartą Biblię, szepcząc z modlitwą: „Jakie są 'korzyści' z poznania Jezusa Chrystusa? Jeśli nie jest to obietnica 'wspaniałego' życia, to co nią jest?”. Twoja Biblia otwiera się na Księdze Izajasza i czytasz:

„Będę się wielce radować w PANU i moja dusza rozraduje się w moim Bogu, bo przyoblekł mnie w szaty zbawienia i przyodział mnie w płaszcz sprawiedliwości…” (Iz 61:10).

Boży plan zbawienia polegał na tym, że Jezus cierpiał i umarł na krzyżu, aby ludzkość mogła otrzymać dar sprawiedliwości. Na tym polega wyjątkowość chrześcijaństwa. Tylko dzięki byciu usprawiedliwionym w Chrystusie grzesznicy mogą uniknąć sprawiedliwego gniewu świętego Stwórcy i zostać doprowadzeni do właściwej i pełnej miłości relacji z Nim.

Wracasz do swoich notatek, które były wsunięte do Listu do Rzymian. Ponownie twoje oczy padają na Pismo Święte, które przedstawia plan zbawienia:

“Cóż więc powiemy? To, że poganie, którzy nie szukali sprawiedliwości, dostąpili sprawiedliwości – sprawiedliwości, która jest z wiary. Izrael zaś, zabiegając o prawo sprawiedliwości, nie doszedł do prawa sprawiedliwości. Nie znając bowiem sprawiedliwości Boga, a chcąc ustanowić własną sprawiedliwość, nie poddali się sprawiedliwości Boga. Końcem bowiem prawa jest Chrystus ku sprawiedliwości każdego, kto wierzy. Gdyż Mojżesz pisze o sprawiedliwości, która jest z prawa: Kto te rzeczy wypełnia, przez nie będzie żył. Sprawiedliwość zaś, która jest z wiary, tak powiada: Nie mów w swym sercu: Kto wstąpi do nieba? – to znaczy, aby Chrystusa na dół sprowadzić. Sercem bowiem wierzy się ku sprawiedliwości, a ustami wyznaje się ku zbawieniu” (Rz 9:30-31; 10:3-6; 10:10).

Pamiętasz, jak Jezus ostrzegał swoich słuchaczy, że jeśli ich sprawiedliwość nie przewyższy sprawiedliwości przywódców religijnych, to nie wejdą do Królestwa Bożego. W twoim umyśle przesłanie o zbawieniu jest nagle skąpane w zupełnie nowym świetle. Teraz zdajesz sobie sprawę, że nie chodzi o to, by powiedzieć umierającemu i uwięzionemu w piekle światu, że chrześcijaństwo da mu lepsze, „cudowniejsze” życie. Niespodziewana ulga spływa na ciebie, kiedy zdajesz sobie sprawę, że nie musisz już próbować „prześcignąć” świata.

Szepczesz: „Boże, wybacz mi” i przygotowujesz się (z Jego pomocą) do głoszenia prawdziwej Ewangelii, błagając swoich słuchaczy, aby przyjęli poselstwo o zbawieniu: „Uciekajcie do Zbawiciela po sprawiedliwość, którą Bóg oferuje tylko w Jezusie Chrystusie! Odwróćcie się od grzechu i poddajcie się Jezusowi Chrystusowi, aby wasze grzechy zostały zmazane i abyście mogli być zbawieni od nadchodzącego gniewu”.

Jaki z tego wniosek? Chrześcijanie muszą przestać mówić niewierzącym, aby przyszli do Jezusa ze względu obietnicę szczęśliwego życia. Dlaczego? Ponieważ Jezus nie obiecał szczęśliwego życia. Obiecał, że Jego naśladowcy będą poddawani pokusom, próbom i prześladowaniom. Nie przychodzimy do Jezusa po to, by prowadzić szczęśliwe życie. Przychodzimy, aby zostać przyobleczonymi w sprawiedliwość Chrystusa, aby nasze grzechy zostały przebaczone i abyśmy nie skończyli w piekle na całą wieczność. Konieczne jest, aby każdy chrześcijanin nauczył się, jak skutecznie i biblijnie dzielić się Ewangelią – tak, jak robił to Jezus.

 

Tekst jest tłumaczeniem angielskojęzycznego artykułu pochodzącego ze strony www.livingwaters.com. Tutaj można przeczytać oryginał.

DOŁĄCZ DO NEWSLETTERA!
Chcę otrzymywać newsletter - wiadomości o nowościach i produktach związanych ze stroną Żyjesz Tylko Raz.
Chcesz otrzymywać powiadomienia o publikowanych przez nas treściach? Dołącz do newslettera!
Co jakiś czas będziemy przesyłać ci maila o nowych filmach, artykułach i innych produktach związanych z naszą działalnością. My również nie lubimy spamu, dlatego możesz być pewny, że nie będziemy zasypywać cię wiadomościami. W każdej chwili będziesz mógł zrezygnować z otrzymywania newslettera.