Jesteś na tyle dobry, aby pójść do nieba?

Jesteś na tyle dobry, aby pójść do nieba?
Jakiś czas temu chodząc po mieście spotkaliśmy bezdomnego. Oprócz wyraźnych problemów z nogami nie wyglądał źle. Nie był pijany ani nie wyglądał na pijącego alkohol w ostatnim czasie. Porównując z innymi bezdomnymi, to ten człowiek był w całkiem dobrym stanie. Zapytaliśmy o jego historię – dlaczego znalazł się na ulicy i dlaczego nic z tym nie robi. Cała jego opowieść nie ma wiele wspólnego z tematem tego tekstu, ale podczas rozmowy doszliśmy do interesującego momentu. Opowiedział nam, że dawniej, gdy był zdrowy i sprawny, bardzo dużo pomagał innym. Zawsze znajdował czas dla potrzebujących i robił co było w jego mocy, aby ich wesprzeć. Uważał się za szlachetnego i dobrego człowieka. Po kilku minutach tej pięknej opowieści zadaliśmy mu pytanie o gorszą stronę jego historii, czy widzi u siebie jakieś błędy, grzechy. Zwykle każdy bezdomny wie, że robi lub robił coś źle. Ale odpowiedź tego człowieka nas zaskoczyła – powiedział, że jest dobry, zawsze był dobry i nie ma żadnych grzechów. ŻADNYCH. Sam o sobie powiedział, że jest “naj-naj” – co oznaczało, iż jest tak dobry, że nie da się bardziej. Nie ma w nim żadnego zła. 
Na pierwszy rzut oka ta sytuacja wydawała się być nietypowa. Jednak po głębszej analizie potwierdza coś, co przewija się w wypowiedziach zdecydowanej większości ludzi. Gdy zapytasz dowolnej osoby jaką znasz o to, czy jest dobrym człowiekiem, najprawdopodobniej odpowie, że tak.

Generalnie jestem dobry

Większość z nas widzi siebie jako tą dobrą osobę. Raz na jakiś czas wpłacimy parę złotych na zrzutkę dla chorego dziecka, uśmiechamy się do pani w sklepie, czasem zdarza się bezinteresownie pomóc koledze w pracy. Kupujemy dzieciom zabawki ale też organizujemy zajęcia pozalekcyjne, aby mogły się rozwijać. Dajemy przyjaciołom prezenty na urodziny, podczas świąt życzymy wszystkim bliskim tylko i wyłącznie dobrych rzeczy. Wspieramy mniejszości albo w ogóle się nie wtrącamy w sprawy publiczne, aby kogoś nie urazić. Zwykle nie mówimy innym niemiłych rzeczy. Generalnie jesteśmy fajni, mili, sympatyczni, otwarci, tolerancyjni, nikomu nie przeszkadzamy ani nikomu nie życzymy źle. Generalnie.
Takie podejście mogłoby być w porządku, gdyby nie jeden ważny szczegół. Duża część ludzi na świecie uważa, że są na tyle dobrzy, że po śmierci pójdą do nieba. Co więcej spotykamy osoby, które nie wierzą w Boga ani w życie po drugiej stronie, ale uważają, że jeżeli Bóg jednak istnieje, to za ich dobre życie wpuści ich do swojego Królestwa – na pewno nie zasługują na piekło. 
I tutaj stajemy przed dwoma poważnymi problemami. Po pierwsze nie ma na świecie człowieka, który byłby dobry. Po drugie Bóg nie wpuszcza ludzi do nieba za bycie dobrym.

Każdy zgrzeszył

Tym co oddziela ludzi od Boga jest grzech. W Piśmie Świętym wyraźnie napisane jest, że człowiek grzeszący nie dostąpi zbawienia. A kto grzeszy? Każdy!
„Tak jak jest napisane: Nie ma sprawiedliwego, ani jednego; Nie ma, kto by pojmował, nie ma, kto by szukał Boga; Wszyscy zboczyli, wszyscy razem zostali uznani za nieużytecznych, nie ma, kto by czynił dobro, nie ma ani jednego.” – Rz 3:10-12
Paweł w swoim liście do Rzymian bardzo wyraźnie zwraca uwagę na to, że każdy jest grzesznikiem. Nie ma znaczenia pochodzenie, nie ma znaczenia status społeczny. Nie ma znaczenia co robimy dla innych i jak bardzo staramy się być pomocni. Każdy zgrzeszył, każdy zrobił w swoim życiu mniej lub więcej złych rzeczy. Możesz w tym momencie powiedzieć: “Ja? Nie! Nikogo nie zabiłem, nie ukradłem niczego drogiego, nie uprzykrzam życia innym. Zły był Hitler, ja jestem dobry!”. To jest ruch obronny każdego z nas. Jednak Słowo Boże stawia nam bardzo wysokie standardy:
„Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie będziesz cudzołożył. A ja wam mówię, że każdy, kto patrzy na kobietę, aby jej pożądać, już z nią popełnił cudzołóstwo w swoim sercu.” – Mt 5:27-28
Zgodnie ze słowami Jezusa, samo patrzenie na kobietę z pożądliwością jest jednoznaczne z cudzołóstwem, a zatem z poważnym grzechem. Wszyscy doskonale wiemy, że wielu z nas posuwa się zdecydowanie dalej niż tylko “patrzenie na kobietę”. A to tylko jeden z przykładów. Nigdy niczego nie ukradłeś? Większość dorosłych w jakiś sposób oszukuje na podatkach czy innych papierach, po to aby uzyskać od państwa więcej pieniędzy. Nigdy nie skłamałeś? Przypomnij sobie swoje egzaminy i sprawdziany w szkole, gdzie byłeś obklejony ściągami. Każdy z nas, o ile podejdzie do tego szczerze, znajdzie w swoim postępowaniu ogromną liczbę grzechów. Jezus, a także całe Pismo stawia poprzeczkę bardzo wysoko.
Do takiej sytuacji odwołuje się Paweł – nie ma ani jednej osoby, która byłaby całkowicie czysta, która przez całe swoje życie nie zrobiłaby ani jednej złej rzeczy. W historii świata był tylko jeden taki przypadek – Jezus. Każdy człowiek, niezależnie co o sobie mówi, jest splamiony grzechem. Potwierdza to również apostoł Jan w swoim liście:
„Gdybyśmy powiedzieli, że nie mamy grzechu, sami siebie zwodzimy i prawdy w nas nie ma.” – 1J 1:8
A kto zgrzeszył zasługuje na piekło. 

Jaki jest ratunek?

Jedynym sposobem, aby uratować się od wiecznego potępienia jest wiara w Jezusa Chrystusa. 
„Jeśli mówimy, że mamy z Nim społeczność, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie czynimy prawdy. A jeśli chodzimy w światłości, jak On jest w światłości, społeczność mamy między sobą, a krew Jezusa Chrystusa, Jego Syna, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu. Gdybyśmy powiedzieli, że nie mamy grzechu, sami siebie zwodzimy i prawdy w nas nie ma. Jeślibyśmy wyznawali nasze grzechy, Bóg jest wierny i sprawiedliwy, aby nam odpuścił grzechy i oczyścił nas od wszelkiej nieprawości.” 1J 1:6-9
„W ten właśnie sposób Bóg umiłował świat, że dał swojego jednorodzonego Syna, aby każdy, wierzący w Niego, nie zginął, ale miał życie wieczne. Bo nie posłał Bóg swojego Syna na świat, aby sądził świat, lecz by świat został przez Niego zbawiony. Wierzący w Niego, nie podlega osądzeniu; ale kto nie wierzy, już jest osądzony, dlatego że nie wierzy w imię jednorodzonego Syna Bożego.” – J 3:16-18
Bóg wie, że każdy z nas jest grzeszny. W swojej ogromnej miłości daje nam jednak rozwiązanie, przez które możemy wejść do Jego królestwa – daje nam swojego Syna, Jezusa Chrystusa. Jezus oddał swoje życie na krzyżu. Wziął na siebie całą karę, która powinna spotkać każdego z nas. Oddał swoje życie za Ciebie, za każdą złą rzecz, którą zrobiłeś i jeszcze zrobisz. Dzięki Jego ofierze jesteśmy oczyszczeni z grzechów i będziemy mogli stanąć przed Bogiem w niebie. 
Z Twojej strony wymaga to jednak jednej ogromnie istotnej rzeczy. Mówi o tym przytoczony powyżej werset 16 trzeciego rozdziału ewangelii Jana – Bóg dał Syna “aby każdy, wierzący w Niego, nie zginął, ale miał życie wieczne.” Każdy wierzący. Jedynie osoba, która uwierzy w Jezusa, uwierzy w Boga, a co więcej uwierzy Bogu, odda mu swoje życie, może być zbawiona. 
Jeżeli myślisz o sobie jak ten bezdomny człowiek, że jesteś dobry, że nie zrobiłeś w swoim życiu nic złego to jesteś w wielkim błędzie. Nie jesteś dobry przed Bogiem. Jeżeli uważasz, że za swoje “dobre życie” Bóg zaprosi Cię do nieba, to jesteś w wielkim błędzie. Nie zrobi tego.
Wyznanie Bogu swoich grzechów i bezwzględne odejście od nich, a także pójście za Chrystusem, uznanie Go swoim Panem, jest jedyną drogą do zbawienia. Nie ma innej. 
Weź do ręki Pismo Święte, zacznij czytać ewangelie i z modlitwą do Pana szukaj drogowskazów. 
Stoisz dzisiaj na rozwidleniu. Wybierz właściwą drogę. 

Sprawdź także

Powołanie

CZY TO, CO NAZYWAMY POWOŁANIEM, JEST PRAWDZIWYM POWOŁANIEM OD BOGA?