wolna wola

Czym jest wolna wola? Jak ją rozumieć? Jeśli Bóg przeznaczył ludzi do zbawienia, to co z wolną wolą? Co z wolnym wyborem? R. C. Sproul omawia niektóre z fundamentalnie błędnych założeń, jakie ludzie mają, myśląc o wolnej woli. Tekst jest transkrypcją filmu, który możesz obejrzeć tutaj.

Chcę skierować naszą uwagę na zbadanie tego, co rozumiemy przez słowa „wolna wola”. Co to znaczy mieć wolną wolę? Co to znaczy być wolnym podmiotem moralnym, wolicjonalnym stworzeniem pod zwierzchnictwem Boga? Przede wszystkim pozwolę sobie powiedzieć, że istnieją różne poglądy na temat tego, co składa się na wolną wolę, które funkcjonują w naszej kulturze i myślę, że ważne jest, abyśmy dostrzegli te różne poglądy.

Pierwszy pogląd, który nazwę humanistycznym poglądem na wolną wolę, to najpowszechniejszy pogląd na ludzką wolność, jaki spotykamy w naszej kulturze. Ze smutkiem muszę powiedzieć, że moim zdaniem, jest to najbardziej rozpowszechniony pogląd w Kościele, podobnie jak poza nim. W tym schemacie wolną wolę definiuje się jako zdolność do spontanicznego dokonywania wyborów, to znaczy, że wybory, których dokonujemy, nie są w żaden sposób uwarunkowane ani zdeterminowane przez jakiekolwiek wcześniejsze uprzedzenia, skłonności czy usposobienie. Powtórzę jeszcze raz: dokonujemy naszych wyborów spontanicznie, nic wcześniej – przed dokonaniem wyboru – nie determinuje wyboru, nie ma żadnego uprzedzenia, żadnego uprzedniego usposobienia czy uprzedniej skłonności, ale wybór przychodzi dosłownie sam z siebie jako spontaniczne działanie osoby.

Już na początku widzę dwa poważne problemy, z którymi jako chrześcijanie mamy do czynienia w związku z tą definicją wolnej woli.

Pierwszy to problem teologiczny lub moralny, drugi to problem racjonalny. Tak naprawdę powinienem powiedzieć, że są trzy problemy, ponieważ cały wykład skupi się na trzecim; ale od razu na wstępie widzimy dwa problemy.

Pierwszy – jak powiedziałem – to problem teologiczny i moralny. Jeśli nasze wybory dokonywane są czysto spontanicznie, bez uprzedniej skłonności, bez uprzedniego usposobienia – w pewnym sensie mówimy, że nie ma powodu do takiego wyboru. Nie ma motywacji ani motywów do wyboru. To po prostu dzieje się spontanicznie. Jeśli tak właśnie działają nasze wybory, to od razu stajemy przed problemem: jak takie działanie może mieć w ogóle jakiekolwiek znaczenie moralne? Ponieważ jedną z rzeczy, na które Biblia kładzie nacisk w kwestii dokonywania wyborów, jest nie tylko to, co wybieramy, ale także to, jaki był nasz zamiar przy dokonywaniu tego wyboru.

Przypominamy sobie na przykład historię Józefa sprzedanego do niewoli przez swoich braci. Kiedy wiele lat później spotkał się z braćmi, a oni okazali skruchę za dawny grzech, co Józef mówi swoim braciom? Kiedy ich przyjmuje i przebacza, mówi: „Obmyśliliście zło przeciwko mnie, ale Bóg obrócił to w dobro.” (Rdz 50:20) Tak więc Bóg dokonał wyboru w tej sprawie. Bóg postanowił pozwolić, aby to się wydarzyło i spotkało Józefa. Jego bracia dokonali wyboru, co zrobić z Józefem. Ich skłonność do dokonania tego wyboru była nikczemna. Bóg również dokonał wyboru, pozwalając na to, ale Boży rozum, Boży zamiar w tym działaniu był całkowicie prawy i święty.

Dlatego Bóg, rozważając dobry uczynek, nie tylko bada sam czyn zewnętrzny (działanie), ale także bierze pod uwagę, co? Wewnętrzną motywację, intencję czynu. Jeśli nie ma wewnętrznych motywacji, jeśli nie ma intencji, nie ma prawdziwej intencjonalności (używając terminu filozoficznego), to jak to działanie może mieć jakiekolwiek znaczenie moralne? To się po prostu dzieje. Jeszcze głębiej niż ten problem, od razu stajemy przed pytaniem, czy rzeczywiście można było dokonać takiego wyboru. Nie tylko, czy byłoby to moralne, gdyby zostało zrobione, ale czy istota bez uprzedniego usposobienia, skłonności, lub rozsądku może w ogóle dokonać wyboru?

Spójrzmy na to na kilku przykładach. Jeśli nie mam wcześniejszych skłonności lub usposobień – co jest atrakcyjne w tym pomyśle, to to oznaczałoby, że moja wola jest neutralna. Nie jest pochylona ani w lewo, ani w prawo. Nie jest ani skłonna do prawości, ani do zła, ale jest po prostu neutralna. Nie ma wcześniejszego skrzywienia ani skłonności.

Przypominam sobie historię Alicji w Krainie Czarów, kiedy w swojej podróży dociera do rozwidlenia dróg i nie może się zdecydować, czy skręcić na rozwidleniu w lewo czy w prawo. Patrzy w górę, a na drzewie jest kot z Cheshire, szczerzący się do niej. Następnie pyta kota z Cheshire: „Którą drogę mam wybrać?” Kot z Cheshire odpowiada: „To zależy. Dokąd się wybierasz?” Alicja mówi: „Nie wiem”. Więc co on mówi? „Więc myślę, że to nie ma znaczenia. Jeśli nie masz żadnej intencji, planu, chęci dokądkolwiek się udać, to jaka to różnica, czy skręcisz w lewo czy w prawo?” W tej sytuacji patrzymy na to i myślimy: „Cóż, Alicja ma teraz dwie możliwości. Może iść w lewo lub może iść w prawo”. W rzeczywistości ma cztery możliwości. Może iść w lewo, może iść w prawo, albo może zawrócić i wrócić tam, skąd przyszła, albo może tam stać i nie robić nic, co też jest wyborem; stać tak, aż umrze z bezczynności. Teraz ma cztery możliwości. Pytanie, które zamierzamy zadać, brzmi: „Dlaczego miałaby dokonywać któregokolwiek z tych czterech wyborów?” Gdyby nie miała powodu ani skłonności do wyboru, gdyby jej wola była całkowicie neutralna, co by się z nią stało? Jeśli nie ma powodu, aby preferować lewą stronę od prawej lub stać w miejscu lub wrócić się, to jakiego wyboru by dokonała? Nie dokonałaby wyboru. Byłaby sparaliżowana. Tak więc problem, jaki mamy z humanistycznym pojęciem wolności polega na tym, że jest to stary problem królika z kapelusza bez kapelusza i bez magika. To coś, co powstaje z niczego; efekt, który nie posiada przyczyny. Innymi słowy – spontaniczny wybór jest racjonalną niemożliwością. Musiałby to być efekt bez istnienia przyczyny.

Na marginesie mogę dodać, że z perspektywy biblijnej, z chrześcijańskiego punktu widzenia, człowiek w swoim upadku nie jest postrzegany jako pozostający w stanie neutralności w stosunku do spraw Bożych. On ma uprzedzenia, jest stronniczy. Ma skłonność, i ta skłonność jest skierowana ku niegodziwości i oddaleniu się od spraw Bożych.

Pozwólcie, że powiem o tym gdy przyjrzymy się różnym chrześcijańskim poglądom na wolność woli. Osobiście uważam, że najlepsza książka, jaka kiedykolwiek została napisana na ten temat to „Wolność woli” („The Freedom of the Will”) największego amerykańskiego uczonego Jonathana Edwardsa. Nawiasem mówiąc, to określenie „największego uczonego Ameryki” nie jest moim wymysłem. Pochodzi z Encyklopedii Britannica, która uznała Jonathana Edwardsa za najwspanialszego uczonego, jakiego kiedykolwiek wydały Stany Zjednoczone, i myślę, że jego dzieło „Wolność woli”, jest najbardziej wnikliwą analizą tego drażliwego pytania, jaką kiedykolwiek czytałem. Oczywiście słynne dzieło Marcina Lutra „O niewolnej woli” jest również bardzo ważne, i chrześcijanie, moim zdaniem, powinni je przeczytać.

Spójrzmy przez chwilę na definicję wolności woli Edwardsa. Edwards mówi, że „Wolność lub wolna wola to wybór umysłu”. Mówi, że chociaż rozróżnia umysł i wolę, to te dwie rzeczy są nierozerwalnie powiązane. Nie dokonujemy moralnych wyborów bez umysłowej akceptacji kierunku naszego wyboru. Jest to jeden z wymiarów, który jest ściśle powiązany z biblijną koncepcją sumienia, że wybory moralne polegają na tym, że umysł jest zaangażowany w te wybory. Uświadamiam sobie pewne opcje i jeśli wolę jedną od drugiej, mając preferencje zanim będę mógł dokonać wyboru, muszę mieć świadomość, jakie są te opcje, aby była to decyzja moralna. Tak więc wola nie jest czymś, co działa niezależnie od umysłu, ale działa w połączeniu z umysłem. Cokolwiek umysł uważa za pożądane, to jest to tym, co wola jest skłonna wybrać. Oprócz definicji Edwards podaje nam coś w rodzaju żelaznej zasady, którą nazywam „prawem wolnej woli Edwardsa” i myślę, że jest to prawdopodobnie jego najważniejszy wkład w dyskusję o wolności człowieka. Edwards oświadcza: „Wolne, moralne podmioty zawsze działają zgodnie z najsilniejszymi skłonnościami, jakie mają w chwili wyboru”. Mówiąc inaczej, zawsze wybieramy zgodnie z naszymi skłonnościami i zawsze wybieramy zgodnie z naszymi najsilniejszymi skłonnościami w danym momencie. Ujmę to w prostych słowach. Za każdym razem, gdy zgrzeszysz, to działanie wskazuje, że w chwili grzechu twoje pragnienie popełnienia grzechu jest w tej chwili większe niż pragnienie posłuszeństwa Chrystusowi. Gdyby twoje pragnienie posłuszeństwa Chrystusowi było większe niż pragnienie popełnienia grzechu, co byś zrobił? Nie zgrzeszyłbyś. Jednak w momencie wyboru zawsze kierujemy się naszymi najsilniejszymi skłonnościami, najsilniejszym usposobieniem lub najsilniejszymi pragnieniami.

Wydaje nam się jednak, że w tej „branży wybierania” jest wiele momentów, kiedy wybieramy rzeczy bez żadnego wyraźnego powodu. Na przykład, gdybym cię zapytał: „Dlaczego siedzisz na krześle, na którym teraz siedzisz?” Czy mógłbyś przeanalizować swoje własne wewnętrzne procesy myślowe i reakcje na opcje, które były przed tobą, kiedy wszedłeś do tego pokoju, i powiedzieć jasno: „Powodem, dla którego siedzę tutaj na końcu jest to, że zawsze lubię siedzieć na końcu” lub „ponieważ chciałem usiąść obok Jean” lub „chciałem siedzieć w pierwszym rzędzie, aby móc być w kamerze” lub „to było jedyne wolne krzesło, a wolę siedzieć niż stać, więc moje pragnienie siedzenia było silniejsze niż pragnienie stania, dlatego usiadłem.” Chcę przez to powiedzieć, że istnieje powód, dla którego siedzisz tam, gdzie siedzisz, i mogła to być bardzo szybka decyzja. Być może po prostu jesteś leniwy i nie lubisz chodzić, a puste krzesło, które zobaczyłeś, było najbliższym dostępnym. Są szanse, że powody są głębsze.

Są ludzie, którzy jeśli weźmiesz ich do parku, w którym znajduje się pusta ławka z miejscami dla trzech osób, to ci ludzie 100 razy na 100 razy usiądą raczej na końcu ławki niż na środku. W rzeczywistości zwykle będzie to lewy lub prawy koniec, podczas gdy inni zawsze będą wybierać środek. Czemu? Niektórzy lubią tłumy. Lubią być w środku akcji. Mają towarzyską osobowość. Inni ludzie lubią przebywać tam, gdzie mają bezpieczne wyjście, więc pozostaną na końcu ławki. Pozwólcie, że dodam, że nie siedzimy ciągle i nie analizujemy bardzo uważnie, dlaczego dokonujemy wyborów, których dokonujemy, ale każdy wybór ma swój powód i zawsze działamy zgodnie z najsilniejszą w danej chwili skłonnością.

Są dwie rzeczy, które możemy natychmiast poruszyć, aby sprzeciwić się prawu wyboru Edwardsa. Pierwsza z nich to: „Cóż, mogę ci opowiedzieć o wielu sytuacjach, kiedy robiłem rzeczy, których naprawdę nie chciałem robić i doświadczyłem przymusu”. Cóż, to, co pociąga za sobą przymus, to siły zewnętrzne wchodzące w nasze życie, które próbują zmusić nas do robienia różnych rzeczy, których nie zdecydowalibyśmy się zrobić, gdybyśmy byli równi. W większości przypadków siła przymusu może zwykle zredukować nasze opcje do dwóch – mogą one poważnie ograniczyć nasze możliwości. Na chodniku podchodzi do mnie bandyta, przykłada mi pistolet do głowy i mówi: „Twoje pieniądze albo twoje życie”. Właśnie zredukował moje opcje do dwóch. Rozumiecie? Siłą zewnętrzną i przymusem. Biorąc wszystko pod uwagę, nie szukałem kogoś, komu oddałbym mój portfel tej nocy, więc nie miałem wielkiego pragnienia, aby dać temu człowiekowi moje pieniądze. Natomiast kiedy broń jest przy mojej głowie, a moje opcje to mój mózg na chodniku lub mój portfel w jego kieszeni, nagle mam silniejsze pragnienie, aby żyć i stracić pieniądze, niż umrzeć i nadal stracić pieniądze. W tym momencie moje pragnienie życia może być silniejsze niż moje pragnienie opierania się temu człowiekowi, więc oddaję mu swój portfel. Mogą być ludzie, którzy w tej samej sytuacji powiedzieliby: „Wolałbym umrzeć, niż poddać się przymusowi, chociaż wiem, że jeśli odmówię mu tego portfela, to i tak mnie zabije i weźmie moje pieniądze, ale przynajmniej mu w tym nie pomogę”. Dlatego mówią: „Zastrzel mnie”. Nawet wtedy ich pragnienie stawiania oporu jest większe niż ich pragnienie nie stawiania oporu, więc stawiają opór. Czy to jasne? Nawet wtedy, gdy nasze możliwości są poważnie ograniczone, a siły zewnętrzne zmieniają nasze poziomy pragnień – ponieważ jest to druga kwestia, której musimy być świadomi, jest to, że ludzkie pragnienia ulegają zmianie, a jest ich wiele.

W naszych sytuacjach, w których dokonujemy wyborów, rzadko kiedy wybieramy tylko między dwiema opcjami, a nawet tylko między dobrą a złą opcją. Jeden z najtrudniejszych wyborów moralnych dla chrześcijanina dotyczy wyboru między rywalizującymi ze sobą dobrami. „Mamy dwie możliwości, ale nie jestem pewien, która jest tą, w której najbardziej mogę służyć Chrystusowi”. To staje się bardzo trudne. Wiemy, że poziomy naszych pragnień zmieniają się. Drugim zarzutem, jaki słyszę, jest stwierdzenie apostoła Pawła, kiedy mówi: „Nie czynię bowiem dobra, które chcę, ale zło, którego nie chcę, to czynię.” Wydaje się sugerować, że właśnie w tym miejscu apostoł Paweł, na mocy autorytetu apostolskiego, mówi nam, że rzeczywiście jest możliwe, aby człowiek dokonał wyboru wbrew swojej woli, wbrew własnym pragnieniom. Mogę tylko odpowiedzieć na to, że nie wierzę, iż intencją apostoła było przedstawienie nam technicznych wyjaśnień zawiłości wypracowania zdolności wyboru; ale to, co on wyraża, jest czymś, czego wszyscy doświadczamy – że mam w sobie pragnienie, by podobać się Chrystusowi, ale to pragnienie, które jest obecne, nie zawsze zwycięża, gdy nadchodzą chwile prawdy. Gdyby wszystkie pragnienia były równe i zapytałbyś: „R.C., czy chciałbyś być wolny od grzechu?”, powiedziałbym: „Oczywiście, chciałbym być wolny od grzechu”. Jednak, mówię to teraz, zanim nie zacznie napierać na mnie pokusa grzechu, a moje pragnienie grzechu zacznie się wzmagać; a potem dobrowolnie mu się poddam. Ponieważ kiedy działam i postępuję zgodnie z moimi pragnieniami, działam i postępuję swobodnie.

W porządku. Pozwólcie, że będę kontynuował. Kalwin, badając kwestię wolnej woli, mówi, że jeśli mamy na myśli wolną wolę, że upadły człowiek ma zdolność wyboru tego, czego chce, to oczywiście upadły człowiek ma wolną wolę. Jeśli przez ten termin mamy na myśli, że człowiek w swoim upadłym stanie ma moralną moc i zdolność wyboru prawości, to – według Kalwina – wolna wola jest zbyt wielkim terminem, aby odnosiła się do upadłego człowieka. Zgodziłbym się z tą sentencją. Widzieliśmy pogląd Edwardsa, widzieliśmy pogląd Kalwina, teraz przejdziemy do Sproulowego poglądu na wolną wolę, odwołując się do ironii lub do formy paradoksu.

Chciałbym oświadczyć: moim zdaniem każdy wybór, którego dokonujemy, jest wolny, oraz każdy wybór, którego dokonujemy, jest zdeterminowany (z góry określony). Każdy wybór, którego dokonujemy, jest wolny, i każdy wybór, którego dokonujemy, jest zdeterminowany. Brzmi to zdecydowanie sprzecznie, ponieważ normalnie postrzegamy kategorie „zdeterminowany” i „wolny” jako kategorie wzajemnie wykluczające się, mówiąc, że jeśli coś jest zdeterminowane przez coś innego, co oznacza, że ​​jest spowodowane przez coś innego, wydaje się wskazywać, że to nie może być wolne. To, o czym tutaj mówię nie jest determinizmem. Determinizm oznacza, że ​​rzeczy przytrafiają mi się wyłącznie dzięki siłom zewnętrznym. Jednak oprócz sił zewnętrznych, które determinują to, co się z nami dzieje, istnieją również siły wewnętrzne, które są czynnikami determinującymi. Cały czas mówimy razem z Edwardsem i Kalwinem, że jeśli moje wybory wypływają z mojego usposobienia i pragnień, a moje działania są skutkiem, który ma za sobą przyczyny i powody, to moje osobiste pragnienie, w bardzo realnym sensie determinuje mój osobisty wybór!

Skoro moje pragnienia determinują mój wybór, jak mogę być wolny? Pamiętasz, że przy każdym wyborze mówiłem, że nasz wybór jest wolny i zdeterminowany? Lecz to, co determinuje ten wybór, to ja, a to nazywamy samostanowieniem. Samostanowienie, które nie jest zaprzeczeniem wolności, ale jest istotą wolności. Wolna wola polega na możliwości decydowania o własnych wyborach przez swoje „ja”.

Teraz prostą kwestią, którą staram się wskazać, jest to, że nie tylko możemy wybierać zgodnie z naszymi własnymi pragnieniami, ale w rzeczywistości zawsze wybieramy zgodnie z naszymi pragnieniami; i wezmę to nawet w najwyższym stopniu i powiem, że w rzeczywistości musimy wybierać zawsze zgodnie z najsilniejszą w danej chwili skłonnością. To jest istota wolnego wyboru – móc wybierać, co chcesz.

Problem z grzesznikiem nie polega oczywiście na tym, że grzesznik upadając utracił zdolność wyboru. Grzesznicy wciąż mają umysły, grzesznicy mogą nadal myśleć, grzesznicy nadal mają pragnienia, grzesznicy nadal mają wolę. Wola jest wciąż wolna, o ile jest w stanie zrobić to, czego chce grzesznik. Gdzie jest problem? Problem tkwi w korzeniu pragnień serca upadłego człowieka, czyli dlatego, że ma on złą skłonność, pragnienie grzechu, to grzeszy. Grzesznicy grzeszą, ponieważ chcą grzeszyć. W związku z tym grzeszą dobrowolnie. Grzesznicy odrzucają Chrystusa, ponieważ chcą odrzucić Chrystusa. W związku z tym odrzucają Go dobrowolnie.

Zanim ktoś kiedykolwiek będzie mógł pozytywnie odpowiedzieć na sprawy Boże, wybrać Chrystusa i wybrać życie, musi mieć pragnienie zrobienia tego. Pytanie brzmi, czy upadły człowiek zachowuje w swoim sercu jakiekolwiek pragnienie Boga i spraw Bożych?

Wkrótce wprowadzę nasz następny temat, którym będzie biblijny pogląd na radykalny charakter upadku człowieka w odniesieniu do jego pragnienia rzeczy Bożych. Zanim przejdziemy do tego wykładu, powiążemy go, mówiąc o innym rozróżnieniu, które rozsławił Jonathan Edwards.

Dokonuje rozróżnienia między zdolnościami moralnymi a zdolnościami naturalnymi. Naturalne zdolności mają związek ze zdolnościami, które posiadamy z natury. Jako istota ludzka mam naturalną zdolność myślenia. Mam zdolność mówienia. Mogę chodzić prosto. Nie mam naturalnej zdolności latania w powietrzu bez pomocy maszyn. Ryby mają zdolność życia pod wodą przez długi czas bez zbiorników z tlenem oraz sprzętu do nurkowania, ponieważ Bóg dał im płetwy i skrzela. Dał im naturalny sprzęt niezbędny do życia w takim środowisku. Dlatego mają naturalną zdolność, której ja nie posiadam. Bóg dał ptakom naturalne zdolności, których ja nie mam. Rozumiecie?

Jednak mówimy o zdolnościach moralnych, mówimy o zdolności do bycia sprawiedliwym, oraz do bycia grzesznym. Człowiek został stworzony ze zdolnością bycia prawym lub grzesznym, lecz człowiek upadł. Edwards mówi, że będąc upadłym, nie ma już w sobie zdolności moralnej do bycia doskonałym, ponieważ urodził się w grzechu, w grzechu pierworodnym. Ma upadłą naturę, grzeszną naturę, która całkowicie uniemożliwia mu osiągnięcie doskonałości na tym świecie. Nadal ma zdolność myślenia. Nadal ma zdolność dokonywania wyborów, ale to, czego mu brakuje, to skłonności lub usposobienia do pobożności.

Zobaczymy, czy jest to zgodne z tym, co Biblia naucza o upadku człowieka, ale mówię wam to teraz jako zapowiedź. W tym miejscu Edwards jedynie powtarza to, czego Augustyn nauczał wieki wcześniej z podobnym rozróżnieniem. Augustyn powiedział, że człowiek ma „liberum arbitrium”, czyli wolną wolę, ale to, co stracił upadając, to „libertas”, czyli wolność – to, co Biblia nazywa wolnością moralną. Biblia mówi o upadłych ludziach jako będących w niewoli grzechu. Ci, którzy są w niewoli, stracili pewien wymiar wolności moralnej. Wciąż dokonują wyborów, nadal mają wolną wolę, ale ta wola jest teraz skłonna do zła i niechętna do prawości. Nie ma nikogo, kto czyni dobro. Nie ma sprawiedliwego. Nie ma nikogo, kto szukałby Boga, nie ma ani jednego. (Rz 3:10-12)

To wskazuje, że coś nam się w środku stało. Jezus mówi, że owoc drzewa pochodzi z natury drzewa, że drzewa figowe nie dają pomarańczy. Nie dostajesz zepsutego owocu z prawego drzewa. Coś nie tak jest wewnątrz nas, gdzie znajdują się nasze pragnienia, nasze skłonności. To jest to, co jest w niewoli, ale nawet ten upadek nie eliminuje zdolności wyboru. Tak więc naprawdę nie ma różnicy między tym, co nazywa Augustyn, kiedy mówi: „Nadal mamy wolną wolę, ale nie wolność”, jest to to samo rozróżnienie, które czyni Edwards, między zdolnościami moralnymi a naturalnymi.

W porządku, muszę przestać (ponieważ mój czas się kończy) i po prostu powiedzieć, że w naszym następnym wykładzie przyjrzymy się temu z biblijnej perspektywy, aby zobaczyć, co Biblia mówi o zdolnościach moralnych człowieka lub ich braku w odniesieniu do spraw Bożych.

Więcej transkrypcji z filmów R. C. Sproula znajdziesz tutaj.

DOŁĄCZ DO NEWSLETTERA!
Chcę otrzymywać newsletter - wiadomości o nowościach i produktach związanych ze stroną Żyjesz Tylko Raz.
Chcesz otrzymywać powiadomienia o publikowanych przez nas treściach? Dołącz do newslettera!
Co jakiś czas będziemy przesyłać ci maila o nowych filmach, artykułach i innych produktach związanych z naszą działalnością. My również nie lubimy spamu, dlatego możesz być pewny, że nie będziemy zasypywać cię wiadomościami. W każdej chwili będziesz mógł zrezygnować z otrzymywania newslettera.