Doktryna o opatrzności Bożej naucza, że Bóg porządkuje wszystko we wszechświecie zgodnie ze swoją suwerenną wolą, aby ukazać swoją własną chwałę. Tekst jest transkrypcją filmu, który możesz obejrzeć tutaj. Cała seria dostępna jest tutaj: Opatrzność Boża – John Piper.

Rozpoczynamy dziesięcioczęściową serię na temat doktryny opatrzności Bożej.

Chciałbym najpierw zdefiniować to słowo, a potem powiedzieć kilka minut o tym, dlaczego jest to dla mnie takie ważne. Ale w opatrzności Bożej, dziś rano czytałem księgę Rut i w rozdziale 4 wersecie 13 jest napisane tak: Boaz wziął Rut za żonę i wszedł do niej, a Pan dał jej poczęcie i urodziła dziecko. Teraz prawie wszyscy w Ameryce, łącznie z kościołem, prawdopodobnie powiedzieliby: Boaz poślubił ją, mieli stosunki seksualne, zaszła w ciążę, urodziła dziecko. Nie tak jednak myśleli autorzy biblijni. W samym środku najbardziej naturalnego procesu, jaki można sobie wyobrazić, bez żadnego dowodu na to, że Rut miała jakiekolwiek trudności z poczęciem, nie była bezpłodna, nie była niepłodna, po prostu mówi się: Bóg dał jej poczęcie – to jest opatrzność.

Pomówmy więc o definicji. To jest mój przykład prosto z dzisiejszego porannego rozważania. To jest w wielu miejscach Biblii. Biblia jest księgą wszechobecnie opatrznościową. Ale najpierw porozmawiajmy o słowie opatrzność. W słowie opatrzność, można usłyszeć słowo zaopatrzenie, prawda? Zaopatrywać oznacza dostarczać, dopilnować czegoś, załatwić, zająć się czymś. Co ciekawe, słowo zaopatrywać pochodzi od dwóch łacińskich słów: „pro” i „vide” – „zaopatrywać”. „Pro” oznacza „do przodu” lub „w imieniu”, a „vide” oznacza „zobaczyć”, więc razem brzmi to „zobaczyć do przodu” lub „zobaczyć w imieniu” i możnaby to przetłumaczyć na angielski jako „przewidzieć”. Ale mamy taki zwrot w języku angielskim jak „dopilnować”, czyż to nie interesujące? „Dopilnować” to prawie jak pro-vide. Dopilnować oznacza troszczyć się o coś, nie tylko widzieć to czy widzieć naprzód, ale troszczyć się o to, i to właśnie jest sednem tego, co oznacza termin opatrzność. I tu jest jeszcze jedna ciekawa rzecz. Ta mała tajemnica dotycząca związku między widzeniem a zajmowaniem się nie jest tylko sztuczką łacińskiej etymologii. Jest ona zakorzeniona w języku hebrajskim Starego Testamentu.

Pamiętacie historię Abrahama, który zabrał swojego syna Izaaka na górę, ponieważ Bóg powiedział coś niewyobrażalnego – aby złożył swojego syna w ofierze? A kiedy syn zapytał ojca, gdzie jest ofiara, oto co powiedział (Rdz 22:7-8): „gdzie jest baranek na ofiarę całopalną? Abraham odpowiedział: Bóg sobie upatrzy baranka na ofiarę całopalną, mój synu.” A potem, gdy baran został odkryty, Abraham nadał temu miejscu nazwę: „Pan zaopatruje”. W tym tkwi haczyk, w hebrajskim słowo „zaopatrzyć” jest po prostu zwykłym słowem „zobaczyć”. „Pan zobaczy”, „będzie to widoczne”.

I tu pojawia się pytanie: dlaczego w hebrajskim umyśle, w tym skoncentrowanym na Bogu, nasyconym Bogiem hebrajskim umyśle, „Bóg widzi” oznaczało, że On się tym zajmie, On tego dopilnuje, że będzie baranek na ofiarę. I zgaduję, że ich światopogląd był tak przesiąknięty Bogiem i ich Bóg był tak potężny, tak wszechobecnie zaangażowany w swoje stworzenie, że nie mogli nawet wyobrazić sobie Boga, który po prostu biernie widzi. Jeśli Bóg widzi, to On też się tym zajmuje, prawda? On jest zaangażowany i wszystko co muszą powiedzieć to: Bóg widzi, to znaczy, że On się tym zajmie. Tak więc za słowem „opatrzność” kryje się słowo „zaopatrzyć”, a słowo „zaopatrzyć” zarówno w Biblii, jak i w naszym zwykłym użyciu oznacza dostarczać, troszczyć się, zaspokajać potrzeby. Tak więc Boża opatrzność jest Jego zajmowaniem się światem i wszystkim, co stworzył w sposób zaangażowany, poprzez który podtrzymuje świat i troszczy się o niego, kieruje lub rządzi światem i rozkazuje światu.

Zajrzyjmy więc do kilku katechizmów i pozwólcie, że przeczytam wam, co historycznie oznaczała doktryna opatrzności.

Oto pytanie nr 27 z Katechizmu Heidelberskiego: Co rozumiesz pod pojęciem „Opatrzność Boża”?
Odpowiedź: Wszechmocną i wszechobecną potęgę Boga, dzięki której zachowuje On niebo, ziemię i wszelkie stworzenie, prowadząc je jak gdyby za rękę. Ani zioła i rośliny, ani deszcz i susza, ani urodzaj i nieurodzaj, ani pokarm i napój, ani zdrowie i choroba, ani bogactwo i ubóstwo, ani żadna inna rzecz nie jest dziełem przypadku, lecz pochodzi z Jego ojcowskiej dłoni.

Albo Westminsterski Katechizm Większy, pytanie numer 18: Jakie są dzieła opatrzności?
Odpowiedź: Dzieła opatrzności Boga to Jego najświętsze, najmądrzejsze i najpotężniejsze postępowanie zachowujące i rządzące wszystkimi Jego stworzeniami, porządkujące je i wszystkie ich działania ku Jego chwale. To jest zdumiewająca rzeczywistość.

Spurgeon kochał to, kochał tę doktrynę. Uwielbiam ten cytat, mówi on: „Wierzę, że każda cząstka kurzu, która tańczy w promieniach słońca, nie porusza ani jednego atomu więcej lub mniej, niż Bóg chce – że każda cząstka mgły, która uderza o parowiec, ma swoją orbitę, tak samo jak słońce w niebie – że plewy z ręki winiarza są sterowane, tak samo jak gwiazdy w ich kursach. Pełzanie mszycy po pąku róży jest tak samo ustalone, jak pochód niszczycielskiej zarazy – opadanie liści z topoli jest tak samo w pełni zaplanowane, jak staczanie się lawiny.”

Kiedy ludzie mówili do Spurgeona: to nie jest rzeczywistość, to fatalizm, to stoicyzm, oto co on odpowiedział: „Czym jest los? Los jest taki – cokolwiek jest, musi być. Ale jest różnica między tym, a opatrznością. Opatrzność mówi: „Cokolwiek Bóg zarządzi, musi się stać”; ale mądrość Boża nigdy nie zarządzi czegoś bez celu. Wszystko na tym świecie działa dla jakiegoś wielkiego celu. Los tak nie mówi. Między losem a opatrznością jest taka sama różnica, jak między człowiekiem o dobrych oczach a ślepcem.”

Tak więc, to jest to, co historycznie było określane mianem opatrzności, to jest to, co mam na myśli i pozwólcie mi zakończyć w ten sposób: dlaczego ktoś taki jak ja, kto jest chrześcijańskim hedonistą, miałby się tym tak bardzo przejmować? Kiedy mówię o chrześcijańskim hedonizmie, mam na myśli to, że Bóg jest najbardziej uwielbiony we mnie, kiedy ja jestem w Nim najbardziej zadowolony. Nie chodzi mi o to, że kiedy Go uwielbiam, to przynosi mi to satysfakcję, to teoretycznie prawda. Chodzi mi o to, że kiedy patrzę na Boga w Biblii, szczególnie w ewangelii, szczególnie w krzyżu, szczególnie w Jezusie na krzyżu, powstającym z martwych, rządzącym światem, tym chwalebnym Chrystusie, to kiedy Go widzę, to znajduję w Nim swój najgłębszy skarb i zadowolenie i kiedy to robię, to Bóg, albo Chrystus w Bogu, albo Bóg w Chrystusie staje się piękny, z powodu mojego zadowolenia w Nim. I regularnie dodaję zdanie – Bóg jest najbardziej uwielbiony we mnie, kiedy jestem najbardziej zadowolony w Nim, zwłaszcza, kiedy idę przez cierpienie. W tych momentach, kiedy świat mówi: och, on powinien być zły, powinien być zgorzkniały, powinien być przygnębiony, a ja zamiast tego potrafię zachować moją mokrą od łez radość w Bogu, sprawiam, że Bóg w tym momencie wygląda dobrze.

I tu jest sedno sprawy – nawet za tysiąc lat nie mógłbym utrzymać tej radości w Bogu, gdybym nie był pewien, że Bóg może wziąć kłopoty powodujące łzy w moim życiu i w całkowitej, wszechmocnej opatrzności, współdziałać z nimi dla mojego dobra.

Tak więc zarówno opatrzność, jak i chrześcijański hedonizm są niezbędne w naszym życiu.

Więcej transkrypcji z filmów Johna Pipera możesz znaleźć tutaj.

DOŁĄCZ DO NEWSLETTERA!
Chcę otrzymywać newsletter - wiadomości o nowościach i produktach związanych ze stroną Żyjesz Tylko Raz.
Chcesz otrzymywać powiadomienia o publikowanych przez nas treściach? Dołącz do newslettera!
Co jakiś czas będziemy przesyłać ci maila o nowych filmach, artykułach i innych produktach związanych z naszą działalnością. My również nie lubimy spamu, dlatego możesz być pewny, że nie będziemy zasypywać cię wiadomościami. W każdej chwili będziesz mógł zrezygnować z otrzymywania newslettera.