Niemoralność seksualna – co Bóg mówi na ten temat poprzez swoje Słowo? Tekst jest transkrypcją filmu, który możesz obejrzeć tutaj.

Rozdział 4, przeczytajmy wersety 1-3 (z 1 Listu do Tesaloniczan): „W końcu więc, bracia, prosimy was i zachęcamy w Panu Jezusie, tak jak przyjęliście od nas, jak macie postępować i podobać się Bogu, abyście tym więcej obfitowali; Gdyż wiecie, jakie daliśmy wam rozkazy za sprawą Pana Jezusa. To jest bowiem wola Boża, wasze uświęcenie, żebyście powstrzymywali się od nierządu.”

Stańmy przed Panem w modlitwie. Ojcze, dziękuję Ci za Twoje Słowo, które nam dałeś, aby kształtowało to życie, które w nas umieściłeś, abyś prowadził nas, Panie, pouczał nas, abyśmy mogli mieć umysł Chrystusa i żyć życiem Chrystusa. Ojcze dzisiejszej nocy ze względu na Twojego Syna, ze względu na Twój lud, modlę się, aby przy Twoim stole był pokarm, aby Twój lud był wspomagany, aby był wzmocniony, aby miał większe zrozumienie aż do końca, Panie, żeby chodził w sposób, który Ci się podoba. Ojcze, ciało nic nie zyskuje, umysł i siła są próżne, elokwencja jest głupotą, tylko Ty Panie, możesz pracować w sercu swego ludu, tylko Ty możesz przemówić do nich Słowem Życia. Modlę się, Panie, abyś to zrobił. W imieniu Jezusa, amen.

Ostatnie kazanie, które tutaj głosiliśmy, było o tym, że uświęcenie jest wolą Boga dla życia wierzącego, i to jest prawda. Uświęcenie nie jest całością woli Bożej dla wierzącego, ale jest niezwykle ważnym aspektem. Powiedziawszy to, spojrzymy na niektóre bardzo ważne prawdy związane z uświęceniem Niezwykle ważne prawdy. Pierwszym, na który spojrzymy, jest cel uświęcenia. Dlaczego uświęcenie jest tak ważne i jaki jest cel uświęcenia? Potem przyjrzymy się środkom osiągnięcia celu. Kaznodzieja może cię napominać, może cię pouczyć, może ci powiedzieć, że musisz być uświęcony, musisz wzrastać. Musi powiedzieć jak, nie według czegoś, co wymyślił, ale według Pisma Świętego.

Cel uświęcenia. Jaki jest? Taki, że żyjemy w sposób, który podoba się Bogu. To jest powód wszystkich zmagań, aby na końcu podobać się Bogu; i chcę coś powiedzieć. Coś bardzo ważnego, bardzo fundamentalnego, ilekroć mówimy o naszym życiu w Chrystusie. Bóg ma jedno roszczenie wobec wszystkich ludzi, ale ma dwa roszczenia wobec ciebie jako wierzącego. Pierwszy – On cię stworzył. Chcę, żebyś o czymś pomyślał. Rzeczy, które robicie – jesteście bardzo gorliwi w stosunku do tych rzeczy, należą one do was. On stworzył cię, więc ma do ciebie roszczenia. Co więcej, ma większe roszczenie, odkupił cię. Nie krwią kozłów i jagniąt, nie wszystkimi bogactwami nieba, ale odkupił cię krwią swego drogiego Syna. …więc ma wobec ciebie wielkie roszczenie, które ma kierować całym twoim życiem. Nie bez przyczyny Dekalog, Dziesięć Przykazań zaczyna się od deklaracji: „Jestem Panem, waszym Bogiem”, który zrobił co? „który odkupił was” skąd? „z Egiptu”, z czego? „z domu niewoli”, a potem kontynuuje, aby dać Przykazania. Widzicie to? Mówi o roszczeniach wobec nich. Jestem Bogiem, co oznacza Stwórcą, ale także, że odkupiłem was z Egiptu; więc teraz idźcie tą drogą. Nawet więcej oczekuje od ciebie. Stworzył cię, ale On odkupił cię, nie tylko z Egiptu, i to nie tylko barankiem Paschalnym. Odkupił cię krwią swego Syna. Oto wielkie roszczenie wobec ciebie. To roszczenie nie jest mordęgą, to roszczenie, którym możemy się pochwalić, że nas stworzył, a teraz należymy do Niego, a pragnieniem naszego serca powinno być chodzenie z Nim, aby Mu się podobać.

Znaczenie uświęcenia. Będziemy patrzeć na instrukcję, będziemy patrzeć na zachętę i będziemy patrzeć na napomnienie. Wszystkie te rzeczy, wszystkie te trzy rzeczy nie pochodzą z umysłu człowieka, to nie twoja opinia, a nawet twoje życiowe doświadczenie, o których ludzie muszą słyszeć, ani nic ode mnie. Jest to pouczenie, napomnienie i zachęta ze Słowa Bożego. Chcę, abyśmy dokonali krótkiego przeglądu tego, co studiowaliśmy w zeszłym tygodniu w odniesieniu do uświęcenia. Werset 3 mówi: „To jest bowiem wola Boża, wasze uświęcenie, żebyście powstrzymywali się od nierządu.” Uświęcenie pochodzi od greckiego słowa „hagiasmos” i może odnosić się do „konsekracji” lub „świętości”. Cała idea polega na tym, że jest to proces w którym ty i ja stajemy się święci w naszym prawdziwym, praktycznym życiu, tak jak On jest święty, lub mówiąc inaczej, że dzięki naszemu doświadczeniu na tej ziemi stajemy się coraz bardziej podobni do Chrystusa. Powinniście wiedzieć, powinniście wierzyć, że od momentu, gdy staliście się nowym stworzeniem, od kiedy Duch Boży zamieszkuje w Bożym ludzie, to jest to prawdziwa możliwość. Nie, nie mówię o bezgrzesznej doskonałości, ale stawaniu się coraz bardziej podobnym do Chrystusa, to realna możliwość! Całe rozczulanie się nad sobą i wszelka fałszywa pokora nie nadrabiają tego, co powinniśmy robić, a mianowicie dążyć do bycia bardziej świętym.

Chcę powiedzieć kilka stwierdzeń, które są bardzo ważne, aby umieścić uświęcenie w kontekście. Przede wszystkim w momencie, gdy uwierzyliśmy, zostaliśmy ogłoszeni legalnie prawymi przed Bogiem. Nie na mocy naszych własnych dzieł, ale na mocy czego? Na mocy osoby i dzieła Jezusa Chrystusa. …więc jest to ustalona sprawa, jesteśmy prawi przed Bogiem, jesteśmy pojednani. Jest to rzecz, o której możemy mówić w czasie teraźniejszym-dokonanym, to już zostało zrobione, a skutek trwa do czasów obecnych i na zawsze. Pojednaliśmy się z Bogiem przez wiarę, co powinno dać nam wielką zachętę. Równocześnie, w momencie gdy uwierzyliśmy, zostaliśmy oddzieleni przez Boga. Powołani, że tak powiem. Nie wezwani od Niego, ale powołani ze świata i przyprowadzeni do Niego, po co? Dla Jego celów i dla Jego chwały.

Jaki jest jego cel, dlaczego cię powołał, dlaczego przyciągnął cię do siebie? Cóż, myślę, że Paweł najlepiej to tłumaczy w Liście do Rzymian 8:29. Przeczytam tekst, który zapewne większość z was zna. „Bo tych, których wcześniej znał, tych też przeznaczył, aby byli ukształtowani na obraz Jego Syna, aby On był pierworodnym wśród wielu braci.” Taki jest cel Boga dla ciebie i nie był to cel, który rozpoczął się od waszego nawrócenia, nie był to cel, który zaczął się nawet w momencie stworzenia wszechświata. Był to cel w umyśle Boga przez całą wieczność. To pocieszająca i zachęcająca myśl. To nie jest coś, co tak po prostu połączył ze sobą, prowizorycznie. Zostało to zaplanowane w umyśle Bożym przez całą wieczność, z waszym imieniem, z waszym imieniem wypisanym na nim. W momencie, w którym uwierzyliśmy, zostaliśmy oddzieleni przez Boga, ale także możemy powiedzieć to: w momencie, gdy uwierzyliśmy, rozpoczęło się w nas boskie dzieło, boskie dzieło, które będzie trwało aż do naszego ostatecznego uwielbienia w obecności Chrystusa. …i to boskie dzieło jest często nazywane „uświęceniem postępującym”. Postępujące. Ten postęp to nie jest, na przykład, kiedy idziesz stąd do Floyd (miasto w USA) nie idziesz w górę w ten sposób. Jak idziesz w górę? Idziesz w ten sposób, a więc nasze uświęcenie, życie prawdziwego wierzącego… Możesz spojrzeć na prawdziwego wierzącego i przekonać się, że on wydaje się prawie cofać, ale to będzie trwało przez pewien okres czasu, a co się będzie działo w jego życiu? Nie idzie do tyłu; idzie do przodu, idzie w górę, jest zmieniany. Chcę powiedzieć o tym dwie rzeczy. Po pierwsze, uświęcenie jest przede wszystkim boskim dziełem. To dzieło Boga. To zależy od Boga. Czy to nie jest zachęcająca myśl? Daje nam to pewność, że rozpoczęte dzieło, chociaż nie wydaje się, abyśmy zrobili duży postęp, rozpoczęte dzieło zostanie ukończone i dlatego apostoł Paweł mógł powiedzieć kościołowi w Filippi, że był pewien, że Ten, który rozpoczął dobre dzieło, doskonali je aż do dnia Jezusa Chrystusa. Nieustępliwie pracujący w twoim życiu, zarówno kiedy możesz to zobaczyć, jak również gdy nie możesz. Pracując w twoim życiu, aby dostosować cię do obrazu Chrystusa.

Chciałbym, abyście zobaczyli jeszcze coś innego, że chociaż jest to dzieło boskie, nałożone są na nas również wymagania i żądania, byśmy zareagowali odpowiednio. Teologia staje się naprawdę bardzo zła, ilekroć na jedną z tych rzeczy kładzie się nacisk, aby zaprzeczyć drugiej. Czy Bóg działa w twoim życiu i dzięki temu możesz mieć pewność? Absolutnie tak. Pytanie – czy ta suwerenność Boga czyni cię biernym? Jeśli tak się stanie, to albo nie jesteś nawrócony, albo nie rozumiesz suwerenności Boga. Nie czyni nas pasywnymi. Co robi? Daje nam nadzieję przyłączenia się do tej pracy, do robienia rzeczy które nam przykazał do zrobienia, abyśmy to robili, bo stajemy się święci, i wiemy, że On działa! Wszystko, co musimy zrobić, to odpowiedzieć. Dlatego Paweł, który powiedział to samo do kościoła w Filipii – powiedział również, że skoro Bóg działa w tobie, abyś chciał i wykonywał dla Jego przyjemności. Skoro robi to, to jak powinieneś odpowiedzieć? Wykonując wasze zbawienie w strachu i drżeniu. Co to znaczy? Traktuj bardzo poważnie Boży cel w twoim życiu. Traktujcie bardzo poważnie cel uświęcenia, a jeśli nic nie robicie, róbcie to. Odpowiedzcie na to, ponieważ jeśli studiowaliście coś z historii Kościoła, to wiecie, że osoba święta, osoba wzrastająca w uświęceniu, to osoba, z której Bóg może wiele korzystać, niezależnie od jej ograniczeń; przed Bogiem są Jego rozkoszą.

Chcę, abyśmy teraz spojrzeli na cel uświęcenia. Jaki jest? Żyć tak, by podobać się Bogu. Czy życie chrześcijańskie nie stało się proste? O co w nim chodzi? Aby podobać się Bogu. Po prostu podobać się Bogu. W wersecie 4 rozdziału 1 Paweł mówi (1 Tesaloniczan): „W końcu więc, bracia, prosimy was i zachęcamy w Panu Jezusie, tak jak przyjęliście od nas, jak macie postępować i podobać się Bogu, abyście tym więcej obfitowali.” Przyjrzyjmy się dwóm rzeczom, tylko i aż dwóm rzeczom. Co mamy robić. Rozumiecie? Nie „odpuść i pozwól działać Bogu”, nie „będę pasywny, ponieważ On jest suwerenny”. Nie. Przyjrzymy się temu, co mamy robić, a następnie przyjrzymy się sferze, w której mamy to robić. Po pierwsze: co mamy robić? Cóż, już to stwierdziliśmy – podobać się Bogu. Pozwólcie, że coś powiem. Wiecie, że zachodnia ewangelizacja stała się bardzo skoncentrowana na sobie, skierowana do wewnątrz, w pewnym sensie wszystko dotyczy mnie, pokolenia. …ale oto, co musisz zobaczyć. Celem twojego życia nie jest uzyskanie wielkiej, osobistej, doczesnej satysfakcji z życia. To nie jest twój cel. Nie jest też twoim celem spełnienie jakiejś wizji lub celu osobistego, który zdefiniowałeś dla swojego życia, albo uważasz, że Bóg ci go powierzył; że osiągniesz satysfakcję wypełniając coś, jakiś czyn, jakąś aktywność, jakieś powołanie. Nie. Jaki jest cel twojego życia? Celem twojego życia jest odkrycie w Piśmie Świętym wszystkiego co podoba się Bogu, później zobowiązanie się do robienia tego. Dowiedz się, jaka jest naprawdę wola twojego Mistrza. Potem po prostu wykonuj wolę swojego Mistrza. Ilekroć myślimy o Opatrzności Bożej, większość z nas myśli o czym? Wiesz, ta tajemnicza rzecz, o której nam nie powiedziano, jest w przyszłości i jesteśmy nią bardzo zajęci. Podczas gdy to, co powinniśmy robić, to po prostu patrzeć na wolę Bożą objawioną nam w Pismach gdzie mówi nam, jak Mu się podobać i czynić to, a ja mogę was zapewnić, że się o was zatroszczy. Zaopiekuje się tobą.

Dwie prawdy, które chcę, abyśmy rozważyli. Pierwsza – zadowolenie Boga ma być naszym wielkim celem. Jest to tak odzwierciedlone w życiu apostoła Pawła, że ​​chcę, abyśmy zwrócili się teraz do bardzo ważnego fragmentu w 5 rozdziale drugiego listu do Koryntian. Przejdźcie tam razem ze mną. 2 List do Koryntian rozdział 5 werset 9. Spójrzcie, co mówi: “Dlatego też zabiegamy o to, żeby się Jemu podobać, czy mieszkamy w ciele, czy z niego wychodzimy.” Pomyśl teraz o tym. Wiesz wszystko o ambitnych mężczyznach, świat oklaskuje ambitnych mężczyzn. Bycie ambitnym samo w sobie nie ma nic złego. Paweł był ambitny, w pewnym sensie Chrystus był ambitny. Problemem jest to, co jest przedmiotem twoich ambicji. Możemy tu siedzieć całą noc, rozmawiać o chciwych, ambitnych mężczyznach i słyszeć od was wiele razy „amen”. Nie tego chcę. Mówię do ciebie – my jako chrześcijanie mamy inny problem. Jesteśmy tak bierni, nie mamy ambicji, jesteśmy jak roślina reagująca na bodźce, która po prostu faluje na dnie oceanu, dopóki coś jej nie dotknie i dopiero wtedy reaguje. To nie jest chrześcijańskie życie. Ty i ja powinniśmy być ambitni. Taka jest nauka Chrystusa: perła o wielkiej wartości; szukajcie najpierw Królestwa. Tego co ambitne. Po co? – aby podobać się Bogu. W dziełach Jonathana Edwardsa jest wszędzie ambicja. Mamy ten fałszywy pogląd, że pasywność jest świętością. Wydajemy się być słabi szczególnie, że ludzie tacy są, zamiast być energiczni, szukać czegoś więcej niż to kim jesteśmy, i wierząc, że możemy tacy być, silni wiarą, która przyjmuje obietnice, ponieważ nie zamierzamy czekać. Jestem ambitny. Chcę być jak On. Widzisz? Jest to bardzo ważne.

Wiele osób mówi dzisiaj o suwerenności, nie rozumiejąc suwerenności i mogę dać ci jeden test, aby ustalić, czy rozumiesz suwerenność. Jeśli suwerenność Boga powoduje, że jesteś bardziej pasywny, to nie rozumiesz suwerenności. Jeśli daje ci największy impuls, siłę i motywację do dążenia, to wtedy ją rozumiesz. Chcę także, żebyś zauważył, że mówi: “Dlatego też zabiegamy o to, żeby się Jemu podobać, czy mieszkamy w ciele, czy z niego wychodzimy.” Słuchajcie mnie wierzący, słuchajcie tych słów. „mieszkamy …czy wychodzimy” Co mówi Paweł? Paweł starał się podobać Bogu na ziemi, tak jak pewnego dnia będzie w niebie. Czy to twój cel? Wiecie, że dla większości chrześcijan tak nie jest, ponieważ oni po prostu mówią: “wiesz, zawsze będziemy tacy, zawsze będziemy grzesznikami, nigdy nie będziemy doskonali, dopóki Chrystus nie wróci.” To jest prawdziwa teologia, ale wypaczyłeś ją. Pozwoliłeś, żeby to była wymówka. Nie hartowaliście tego wszystkimi innymi fragmentami, które mówią nam, że możemy odnosić sukcesy w Bożych rzeczach, nie mówię o tej głupiej idei bezgrzesznej doskonałości, ale o dojrzewaniu. Możemy osiągnąć dojrzałość, powinniśmy być  ambitni i powinniśmy dążyć do tego celu. Chcę być dla was tak miły na ziemi, jak w niebie, aby w tym dniu, kiedy przejdę, nie było tak wielkiej zmiany. Dostrzegacie to?

Teraz drugi punkt, który chcę poruszyć. Podobanie się Bogu jest naszym wielkim obowiązkiem. Zauważysz, co Paweł napisał do kościoła w Tesalonikach, powiedział „przyjęliście od nas, jak macie postępować”, na temat czego? O tym, jak macie postępować i podobać się Panu. Jak macie (powinniście) – małe trzyliterowe słowo „dei” w greckim. Niesie ze sobą ideę powinności i obowiązku. Tutaj musimy zdać sobie sprawę z tego, że podobanie się Panu, to nie jest pokazanie wam tego jako opcji sprawdzenia się w waszym chrześcijańskim życiu, jeśli zdecydujecie się to zrobić, nie jest to sugestia mówiąca, że jeśli chcecie mieć teraz najlepsze życie, to powinieneś to robić. W tekście nie jest nic takiego napisane. W tekście napisane jest „powinniście”. Jest to autorytatywne polecenie. Widzicie to? To coś, co powinniśmy zrobić, powinniśmy zadowolić Boga. Chcę porozmawiać o motywacji do robienia tego. Wyciągniemy to z 2 Listu do Koryntian rozdział 5. Jaka jest motywacja do życia, które podoba się Bogu. Przede wszystkim spójrzcie na werset 10. Na rzeczywistość sądu Chrystusowego. Spójrzcie teraz na to. Mam nadzieję, że się trochę boisz. Mam nadzieję, że twoje serce trochę drży. Myślisz, że dzień sądu dla chrześcijan będzie po prostu bułką z masłem? Powiecie: Bracie Paul, jesteśmy usprawiedliwieni. Tak, zostaliśmy usprawiedliwieni w Chrystusie, sprawiedliwością Chrystusa, nie mieliśmy nic do tego i nic nigdy nie zmieni usposobienia Boga względem nas. Nasz status, nasza pozycja jest zapieczętowana, jesteśmy zbawieni przez łaskę. Amen. Tylko chodzi o to, że Paweł mówił o sądzie wierzących. Powiedział: „wiedząc, czym jest bojaźń Pana”. Łączył strach Pana z tym sądem. Chcę, abyście tutaj zobaczyli, że… Słuchajcie tego, co mówi w wersecie 10: „Albowiem musimy wszyscy pokazać się przed sędziowskim tronem Chrystusa, aby każdy odebrał to, co poprzez ciało zrobił i ze względu na to, co dokonał – czy to dobrego, czy to złego.” Musimy unikać materialistycznej interpretacji tego fragmentu. Jakbyśmy wszyscy byli grupą konkurentów i wszyscy chciwie staramy się zdobyć więcej nagród niż inni. Musimy to wyrzucić. To nie chrześcijańskie. Jednocześnie nie lekceważ tego, co mówi. Dokonacie wyborów na tej ziemi, które wpłyną na wieczność. Nie potrafię tego wyjaśnić, nie mogę wam podać każdego szczegółu, Pismo Święte nie objawia nam tego, zbawienie jest jedynie dzięki łasce, będziecie w niebie, ale istnieje poczucie, że będziecie wynagradzani za to, co tu robicie. Zaprzeczając temu, wyrywacie stronę z Biblii. Musicie wziąć to na poważnie. Ja też.

Kolejna rzecz, którą tu mamy jest w wersecie 14, inna motywacja. Rzeczywistość miłości Chrystusa. Posłuchaj tego, co mówi: „Albowiem miłość Chrystusa naciska na nas, którzy to osądziliśmy, że jeśli Jeden za wszystkich umarł, zatem wszyscy umarli.” Jaka jest więc druga motywacja? Jedną jest to, że staniesz przed Bogiem, będziesz osądzony. Będziesz, wiedz to. Kiedy spojrzysz na tę sędziowską twarz, zobaczysz ojca i brata. Nie sędziego, który potępi, ale tego, który będzie sądził jako ojciec i brat. Jest to poważna sprawa. Była to motywacja w życiu samego apostoła Pawła, ale także miłość Chrystusa. Teraz musimy zrozumieć użyty tutaj dopełniacz. Nie motywowała go miłość Pawła do Chrystusa, i to dobrze, ponieważ gdybym myślał, że moja miłość do Jezusa byłaby podstawową motywacją, bardzo bym się bał. Kiedy patrzę na moją miłość, nie widzę niczego stałego, niczego silnego, nie widzę niczego trwałego, widzę coś słabego, często mdlejącego i kapryśnego. Więc jeśli moja miłość do Chrystusa jest motywacją, będę miał wielkie problemy. Jeśli odwrócimy to i zrozumiemy, że to miłość Chrystusa do Pawła, miłość Chrystusa do nas, miłość Chrystusa do ciebie, to wszystko zmienia, prawda? Ponieważ Jego miłość nie gaśnie, nie zmienia się, nie blaknie, nie słabnie, nie jest zmienna, tak że cały czas jest w innym miejscu. Jest silna, jest stała, jest trwała. Na zawsze. Tego rodzaju miłość, co powinna z nami zrobić? Powinna mówić: chcę się Mu podobać. Tak samo tutaj jak i tam, chcę się Mu podobać. Dalej – mówi, że miłość Chrystusa ogranicza lub kontroluje nas. Wybrałem kilka stwierdzeń, które zamierzam przeczytać, aby dać wam pojęcie, co to znaczy, że miłość Chrystusa do swego ludu kontroluje nas lub przymusza. Co to znaczy. Słowo tu użyte to „synechei” i może oznaczać wiele rzeczy, takich jak trzymaj się mocno, chwytaj. Oto niektóre z fraz: Miłość Chrystusa chwyta nas i opiekuje się nami. Podoba mi się to. Opiekuje się nami, owłada nas. Mówicie: cóż, mnie nie owłada. Bracie Paul, jestem wierzący, ale nie mogę powiedzieć, że zawsze mnie to owłada. Co wtedy powinieneś zrobić? Staraj się zagłębiać w miłość Chrystusa. Nie próbujcie zmuszać się do stanu emocjonalnego, w którym myślicie, że kochacie Chrystusa bardziej, ale idźcie do Pisma Świętego i zobaczcie więcej miłości Chrystusa do was. Zobaczcie więcej i wołajcie do Boga, aby wam to objawił, żeby to was pochwyciło i kontrolowało was. Inaczej – trzyma nas mocno i przywiązuje do Chrystusa.

Wiecie, kiedy powiedziałem „tak” mojej drogiej żonie, oraz naszą przysięgę małżeńską, co jeszcze powiedziałem? Powiedziałem „nie” każdej innej kobiecie na tej planecie. Nie były rozczarowane tym, zapewniam was – ale powiedziałem „nie”. W pewnym sensie, kiedy powiedziałem „tak”, przywiązałem się do jednej kobiety. Widzicie to? Miłość Chrystusa przywiązuje nas do Niego i trzyma nas mocno. Dlaczego nie możecie Mu odmówić, dlaczego nie możecie odejść? Co mówi Polikarp przez te wszystkie lata? Ani razu mnie nie zawiódł, ani razu mi nie odmówił, mój Pan, czyż teraz się Go wyprę? Pobili go, spalili go tego dnia. Co przywiązało go do pala? Miłość Chrystusa. Nie miłość Polikarpa do Chrystusa, ale miłość Chrystusa do Polikarpa. Wracając – mówi, że to także nas ogranicza lub odcina do czystego oddania się Jemu. Ponownie – deklaracja miłości do jednego ogranicza cię do Niego, odcina cię do tego jednego. Im bardziej widzisz miłość Chrystusa, tym bardziej ograniczasz się do Chrystusa, tym bardziej inne miłości upadną. Znowu widzisz, że to nie dlatego, że podkręciłeś jakieś emocje w swoim życiu i działasz na głupich oparach, ale patrzysz na Jezusa, wzrastasz w swoim zrozumieniu Jego miłości do ciebie i to cię zmienia. Wywiera też ograniczający wpływ na wszystko, czym jesteśmy i co robimy. Ograniczenie nie oznacza tylko ograniczenia, ale może również oznaczać pchanie. Ogranicza nas, od czego? Od tego, co nie podoba się Bogu; i napędza nas do czego? Do tego, co podoba się Bogu, i ostatnie stwierdzenie: kompresuje nasze opinie, zawęża nasze wybory, koncentruje się na tym, co Mu się podoba. To samo dotyczy naszych osobistych relacji, prawda? Kiedy małżonek przejawia niezwykłą jakość i wielkość miłości, to ma on na celu zatrzymanie drugiego i sprawienie, by był bardziej zadowolony. Widzicie to?

W porządku, chodźmy dalej. Co mamy robić? Mamy Mu się podobać; w jakiej sferze mamy to robić? Spójrz ponownie na 1 Tes 4:1: „W końcu więc, bracia, prosimy was i zachęcamy w Panu Jezusie, tak jak przyjęliście od nas, jak macie postępować i podobać się Bogu, abyście tym więcej obfitowali.” Jak lub w jakiej sferze mamy podobać się Bogu i w jakiej dziedzinie? Cóż, używa słowa „chodzić, postępować”. Tak jak mówiłem wiele razy, pochodzi to od greckiego słowa „peripateo”. „Pateo” oznacza chodzenie, „peri” oddaje ideę okrążania czegoś, chodzenia dookoła. To jest nasze chodzenia dookoła. Do czego to się odnosi? Do całego naszego życia. Nasz styl życia we wszystkim, czym jesteśmy i co robimy. W naszym życiu nie ma segregacji. Nie ma osobnej kategorii, gdzie Chrystus nie powinien być rozważony i zadowolony. Widzicie to? Pragnę zwrócić uwagę na to, że w życiu chrześcijańskim nie ma świętości i świeckości. Nie ma. W sferze życia chrześcijańskiego nie ma świeckich i świętych. Wszystko co robimy, jest święte i wszystko powinno być robione dla Chrystusa. Zgadza się to z tym, co Paweł mówi w 1 Liście do Koryntian 10:31: “Czy więc jecie, czy pijecie, czy cokolwiek czynicie, wszystko czyńcie na chwałę Boga.” W najbardziej służebnym zadaniu jakim jest jedzenie i picie, więc jeśli w tym, to nie we wszystkim? Absolutnie we wszystkim.

Chcę teraz przez chwilę porozmawiać o robotniku, stolarzu, mechaniku, elektryku, policjancie, gospodyni domowej. Czy mamy myśleć, że mężczyźni i kobiety, którzy mają te powołania, są zmuszeni spędzić dosłownie prawie cały dzień na pracy nad czymś, co nie ma wartości przed Bogiem? To jest poza sferą zadowalania Boga? Niektórzy tak na to patrzą. Jest to bardzo, bardzo nie biblijny pogląd. Wychwalajcie Boga za reformację protestancką, ponieważ dzięki temu nastąpił powrót do biblijnej doktryny pracy, że wszystko, co robimy, robimy ku chwale Boga, że ​​robimy to dla Niego, że jest Bogiem mechanika, jest Bogiem inżyniera, jest Bogiem matematyka, jest Bogiem policjanta, jest Bogiem wszystkiego, że wszystko, co czynimy, jest święte dla Pana, jeśli czynimy to dla Jego chwały. Pracujesz dla pracodawcy, dążysz czynić to co słuszne, przynosisz chwałę Bogu, a w ostatnim dniu zostaniesz nagrodzony powołaniem, które zostało ci dane. Obrócenie orzecha na łodzi tak, aby chwała Boża była równa misjonarzowi przygotowującemu przesłanie. Widzicie to? Robimy to wszystko na Jego chwałę. Więc co się dzieje? Pokrywa grobu naszego życia jest odrywana. Cała dziura jest wypełniona światłem. Wszystko ma sens, każde zmywane naczynie, każda zmieniona pielucha. Jeśli dzieje się to z narzekaniem, jeśli dzieje się to z niezadowoleniem z powodu Opatrzności Bożej, nie przynosisz Mu chwały. Jeśli dobrze czytasz Pismo Święte, to przekonasz się, że chodzenie do szkoły i studiowanie inżynierii mechanicznej, jeśli robisz to zgodnie z wolą Boga, to podobasz Mu się. To czyni życie lepszym. Nie sądzisz? To nie jest retoryka, nie staram się, abyś poczuł się dobrze. To jest prawda. Tego uczy Biblia i musisz się jej uchwycić, ponieważ może naprawdę wiele zmienić w twoim sposobie myślenia i pracy. Następnie znaczenie uświęcenia. Instrukcje, zachęta i napomnienie. Tutaj zakończymy.

Przeczytam jeszcze raz wersety 1 i 2: „W końcu więc, bracia, prosimy was i zachęcamy w Panu Jezusie, tak jak przyjęliście od nas, jak macie postępować i podobać się Bogu, abyście tym więcej obfitowali; Gdyż wiecie, jakie daliśmy wam rozkazy za sprawą Pana Jezusa.” Oto kilka ważnych rzeczy, o których chcę, abyście pomyśleli, patrząc na ten tekst. Po pierwsze. W wersecie 1 Paweł odnosi się do instrukcji, których udzielił osobom w Tesalonikach, odnośnie do tego, jak powinni postępować i podobać się Panu. Instrukcje. W wersecie 2 odnosi się do tych instrukcji jako do czego? Do rozkazów. Słowo rozkazy, polecenia; ale nie tylko polecenia. Rozkazy wydane w autorytecie Pana Jezusa. Słowo rozkazy, „parangelias” to termin, który może również dobrze oznaczać… Możemy to przetłumaczyć jako opłata lub zamówienie. Grecki uczony Hebert mówi, że tak właściwie był on używany w czasach Pawła jako termin pół-wojskowy, który odnosił się do słowa dowodzenia, przekazywanego od przełożonego do innego w celu przekazania go wszystkim. Więc patrzymy tutaj na wojskowy nakaz. Patrzymy na dyrektywę, patrzymy na autorytet. Teraz spójrz na to, kto jest przełożonym. To Pan Jezus Chrystus. Komu przekazał to polecenie? Apostołowi, a apostoł, komu ją przekazał? Nie tylko do kościoła w Tesalonikach. Tobie. Co to znaczy? Cóż, oznacza to przede wszystkim, że instrukcja Pawła, podobnie jak reszta Pisma, jest autorytatywną wskazówką. Instrukcje Pawła, jak również wszystkie instrukcje w Piśmie Świętym, są przykazaniami, na podstawie których pewnego dnia zostaniesz osądzony. Dlatego powinniśmy wziąć je sobie do serca z wielką powagą. Widzimy tu jeszcze coś, co jest bardzo ważne i myślę, że jest to ważne, zwłaszcza w świetle pewnych rzeczy, które dzieją się obecnie w świecie teologicznym. Czy to nie jest niesamowite? Paweł nie spędzał wiele czasu z kościołem w Tesalonikach, ale widzimy, że od samego początku ich nawrócenia i bycia uczniami udzielał im wskazówek, jak powinni chodzić i podobać się Panu. Nie było tak, że Paweł ogłosił im Ewangelię, po czym kazał im spędzić resztę życia na gapieniu się w Ewangelię. Teraz wiecie, co czuję na temat Ewangelii. Czy wiecie, że jest prawda w fakcie, że powinniśmy nieustannie patrzeć na Chrystusa i to, co On dla nas zrobił w Ewangelii? Wiecie, że Ewangelia jest największym objawieniem Boga. Wszystko to prawda i powinniśmy patrzeć na nią nieustannie. Nie poprzez zaniedbanie innych rzeczy z Pisma Świętego. Widzicie, że Paweł nie głosił im Ewangelii po czym mówił: patrzcie na Ewangelię. Głosił im Ewangelię, a potem pouczał ich, aby wiedzieli jak żyć w świetle Ewangelii. Widzicie, kiedy ktoś zostaje uratowany, to jego naturalna, duchowa lub nadprzyrodzona reakcja, jako nowe stworzenie, powinna wyglądać następująco: Jak więc mam żyć tym nowym życiem, które zostało mi dane? Jak mam żyć? Odpowiedzią pobożnego kaznodziei będzie otwarcie Biblii i zwrócenie się do instrukcji, mądrości, nakazów, przykazań, napomnienia pełnej rady Bożej. W ten sposób żyjesz w sposób miły Bogu. Hebert mówi tak: przesłanie głoszonej Ewangelii przyniosło im nowe życie w Jezusie Chrystusie. Miejmy nadzieję, że przydarzyło się to również tobie. Nie siedź tutaj w tym kościele i nie myśl, że ponieważ dostosowujesz się do pewnych czynności, poznałeś Chrystusa. Zadaj sobie pytanie, czy istnieje tutaj nowe życie. Nowe życie. Z nowymi, towarzyszącymi temu pragnieniami. Mówi, że przesłanie głoszonej Ewangelii przyniosło nowe życie w Jezusie Chrystusie jako wyzwolicielu od grzechu i śmierci, nowe życie miało pozytywną treść etyczną. Dał ci nowe życie, ale z tym nowym życiem wiąże się zupełnie inny sposób życia. Radykalnie inny. Te wskazówki były wskazówkami dla skutecznego rozwoju nowego życia, udzielonego im w Chrystusie Jezusie.

Przeczytam jeszcze raz, posłuchaj bardzo uważnie. Instrukcje, które udzielił Paweł, oraz reszta rady Bożej w Piśmie Świętym, były wskazówkami dla skutecznego rozwoju nowego życia, przekazanego im w Chrystusie Jezusie. Tak, masz nowe życie, ale musisz zostać poinstruowany. Dziecko rodzi się na tym świecie z nowym życiem. Czy jesteś zadowolony, że zostawiasz tak dziecko? Ta analogia załamuje się, ponieważ dziecko rodząc się na tym świecie, zdarza się, że jest radykalnie zdeprawowane. Analogia wciąż istnieje. Czy wystarczy, że po prostu mają nowe życie? Czy też z tym nowym życiem nie powinno być również nowych instrukcji dotyczących tego, jak żyć nowym życiem? Jeśli nowe instrukcje będą miały większą przewagę i wyższy priorytet niż życie, pojawi się problem. Jeśli wszyscy rozmawiamy o życiu przez cały dzień i nie ma instrukcji – to też nie jest biblijne. Ważne jest również, aby tutaj zauważyć, że podczas tej wymiany przekazał im instrukcje, mówiąc, że były to polecenia, które dał wcześniej. Ważne jest również, aby zauważyć, że Paweł tak naprawdę nie daje im niczego nowego, ale nawołuje ich, aby zapamiętali i wykonali instrukcje już otrzymane. Żyjemy w czasach, gdy wszyscy, jak się wydaje, szukają klucza. Mówię o chrześcijaństwie. Szukają klucza, szukają nauki, która automatycznie katapultuje  ich na pewien poziom duchowości. Cóż, ludzie szukali tego klucza od około 2000 lat. Pozwól, że zasugeruję ci coś, zamiast wystawiania się na daremne poszukiwanie, dlaczego po prostu nie przypomnisz sobie podstaw wiary i do nich nie powrócisz? Odnawiając swój umysł w Słowie Bożym. Wspólnotą z Bogiem w modlitwie. Poprzez prawdziwą społeczność z pobożnymi wierzącymi. Paweł dawał im wskazówki, ale także dodawał im otuchy.

Przeczytajmy jeszcze raz werset 4:1. Zapamiętacie ten tekst, zanim skończymy. „W końcu więc, bracia, prosimy was i zachęcamy w Panu Jezusie, tak jak przyjęliście od nas, jak macie postępować i podobać się Bogu, abyście tym więcej obfitowali.” Po pierwsze. Nazywając ich braćmi, Paweł przypomina im, że napomnienie i przykazania były w porządku, wszystkie wyszły z prawdziwej braterskiej troski. Paweł nie próbował zdobyć przewagi nad tymi ludźmi. Paweł ich nie uczył, nie pouczał, nie napominał, nie zachęcał, nie ganił. Nie robił tego, żeby coś od nich zyskać. Robił to dla chwały Chrystusa i dla ich korzyści. Korzyść to słowo, przy którym chcę się teraz zatrzymać. Dobrze jest zawsze pamiętać, że wszystko, co jest napisane w Piśmie Świętym, jest dla naszego dobra. Mądrość, pouczenia, nakazy, przykazania, napomnienia, nawet bardzo surowe napomnienia, nawet bolesne słowa. Wszystko to jest dla naszych korzyści, dla naszego dobra. Potrzebujemy ich wszystkich. W tym wersecie mówi także: „jak macie postępować”. Czy widzisz, co się tutaj dzieje? To jest tak dobre. Widzimy tutaj coś powszechnego w życiu i służbie Pawła – co to jest? Zanim rozkaże im lub napomni ich, aby byli doskonali, wzywa ich, aby pamiętali, co już zostało dokonane w nich i przez nich. Opowiada o tym, co zrobili, co osiągnęli, i robi to, aby następnie zachęcić ich do pójścia dalej. Taka jest praktyka Pawła. Chodzi mi o to, że kiedy przeczytasz pierwszy list do kościoła w Koryncie, zobaczysz, że ten kościół był naprawdę w rozsypce. Mieli poważne problemy etyczne, poważne problemy doktrynalne, ale Paweł zaczyna list od wskazania całego dobra, jakie widział w Koryntianach. Wszystko co dobre. Wszystkie wspaniałe rzeczy, które Bóg uczynił. To co myślę, to nie jest psychologia, to nie jest zwykły wniosek, to wszystko zawarte jest w listach Pawła. Widzimy to nawet w listach, w słowach Jezusa do 7 kościołów Azji Mniejszej. Wskazuje dobro. Nie mówię o pochlebstwach, ale o czymś, co może wszyscy powinniśmy przyjąć. Jednym z najlepszych sposobów pomagania naszym braciom i napominania ich jest najpierw zachęcanie ich. Widzicie to? Tak, że faktycznie będziemy badać ich życie. Nie z jakąś krytyczną belką w twojej dziurawej mentalności faryzejskiej, lub z naszych własnych wniosków, z powodu naszej własnej niedojrzałości. Nie. Powinniśmy starać się odkryć dobro, które Bóg uczynił w człowieku i powinniśmy mieć to na uwadze i zachęcać ich tym, że to co widzieliśmy, jest dobre. Nie tylko w nich i tylko to, co Bóg w nich uczynił, ale także jak odpowiedzieli. Zachęcać ich. Potem powiedz im, żeby szli dalej, po więcej, zachęć ich do doskonałości.

Pozwólcie, że dam wam inny przykład od Pawła z Rzymian 15:14-15. Posłuchajcie uważnie. Tak naprawdę, gdybym poszedł do jakiejś chrześcijańskiej grupy, przeczytał ten tekst, nie mówiąc nikomu, że jest w Biblii, wściekliby się na mnie: „A ja sam jestem przekonany, co do was…” Zanim to przeczytam, chcę was o coś zapytać. Gdyby ktoś podszedł do ciebie i powiedział to co przeczytam – jak byś zareagował? Powiedziałbyś: “hej, hej, nie, nie… Nie mów tak o mnie”. Spójrzcie, co mówi Paweł: „A ja sam jestem przekonany, co do was, że sami jesteście pełni dobroci,” To sprawia, że ​​czujesz się niekomfortowo? W takim razie może będziesz musiał trochę poprawić swoją teologię. Tak, ale dobroć to po prostu Chrystus. Tak, wszyscy to wiemy. Uspokój się. Po prostu posłuchaj tekstu. „A ja sam jestem przekonany, co do was, że sami jesteście pełni dobroci, napełnieni wszelkim poznaniem, mogący jedni drugich pouczać. A napisałem do was, bracia, śmiało, po części jakby przypominając wam (…)”. Co teraz, macie zamiar spotkać się i upomnieć Pawła? Myślę, że to wspaniałe. Zauważ, że mówi to wprost, nie pisze w nawiasach. Wiesz, że mówię tylko o tym, co Jezus zrobił w tobie. On o tym mówi. Spotykam wierzących starych i młodych. Nie żartuję, i jestem zdumiony tym, co widzę, jak wielu was jest. To jest tak dobre. Tak bardzo dobre, że Jezus uczynił to także z waszymi dziećmi. Tak, uczcie ich katechizmu. Uczcie ich o radykalnej deprawacji i wszystkich innych rzeczach; ale także naucz ich o dobroci Chrystusa i zmianach, jakich może dokonać w ludziach i co może stworzyć. Następnie spójrz na swoich braci i siostry i ciesz się z tego, co Bóg w nich uczynił. Spójrz w lustro i raduj się z tego, co Bóg uczynił w tobie. Myślę, że wielu ludzi popełnia wielki grzech przeciwko Bogu nie uznając dobra, które Bóg im uczynił. Czy nie zdajecie sobie sprawy, że każdy z was w tym pokoju byłby kłamliwym, śmierdzącym złodziejem, cudzołożnikiem, bluźniercą; ale tutaj Paweł może powiedzieć, że jest dobro. Bóg wykonał potężne dzieło. Powinniśmy się tym cieszyć, powinniśmy się nawzajem zachęcać.

Teraz ponownie napomnienie, werset 4:1 – „Prosimy was i zachęcamy w Panu Jezusie, (…) abyście tym więcej obfitowali.” Paweł używa tutaj dwóch czasowników: prośba i napomnienie. To, co w zasadzie robi, to nakładanie jednego terminu na drugi. Jaki ma zamiar? Nie jest bierny. Taki jest jego zamiar. On nie tylko mówi: dobrze, coś wiesz, chcesz dobrze wybrać, zaznaczyć okienko, chcesz się z tym zgodzić, w porządku. Jeśli nie, to też mi pasuje. Nie, on tego nie mówi. Kocha tych ludzi, pragnie ich uświęcenia, chce, aby podobali się Bogu, dla chwały Bożej i dla ich dobra. Kocha ich. Jest więc pełen pasji duszpasterskiej i mówi: proszę, proszę cię, błagam cię, abyś pragnął więcej. Idź po więcej. Czego możemy się z tego nauczyć? Po pierwsze. Ty i ja musimy czerpać radość i składać Bogu dziękczynienie za to, co uczynił w naszym życiu. Za duchowe osiągnięcie, które tam jest, powinniśmy Mu za to dziękować, powinniśmy się nim radować, powinniśmy cieszyć się pracą, którą Bóg w nas wykonał, ale nigdy nie powinniśmy spoczywać na pewnym poziomie, ani być usatysfakcjonowani pewnym osiągnięciem uświęcenia lub podobieństwem do Chrystusa. Nieustannie powinniśmy chcieć iść coraz dalej i dalej. Paweł po prostu pyta nas, co on robił na co dzień. Pozwólcie, że przeczytam: „Nie żebym już posiadł albo już jestem doskonały; ale dążę do tego, aby pochwycić, gdyż zostałem pochwycony przez Jezusa Chrystusa. Bracia, ja nie sądzę o sobie, że pochwyciłem, Ale jedno czynię: zapominam, co za mną.” – Flp 3:12-14. Niektórzy z was powinni to zrobić. Zapomnieć o tym co za nami. Niektórzy z was powinni to zrobić dla siebie, oraz dla innych. Zapomnij o ich przeszłości. Przestań się nad tym rozwodzić. „Zapominam, co za mną i z uporem sięgam po to, co przede mną, prę do celu, ku nagrodzie pochodzącego z góry powołania Bożego w Chrystusie Jezusie.” To powinieneś być ty, to powinienem być ja. Czemu? Cóż, ponieważ to może się zdarzyć. Obiecany jest postęp. Ten, który rozpoczął w nas dobre dzieło, dokończy je. Niektórzy powiedzieliby, że ciągłe zachęcanie ludzi do jeszcze większego doskonalenia się, będzie ich niszczyło psychologicznie; że dojdą do punktu, w którym poczują, że po prostu nie spełniają wymagań. Nie wiem skąd bierzemy te rzeczy. Naprawdę nie rozumiem zachodniej psychologii. Jak słabi i anemiczni staliśmy się. To niewiarygodne. „Jeśli powiesz mi, żebym się jeszcze bardziej wyróżniał, to oznacza, że teraz nie spełniam wymagań i będę źle się czuł z powodu mojego chrześcijańskiego życia.” Cóż, przypuszczam, że to prawda, jeśli stoisz przed Bogiem w oparciu o twoje wyniki. Wtedy to może być prawda, ale jeśli twój status, twoja pozycja, twoja akceptacja jest w stałym dziele doskonałego Chrystusa, to możesz się wyróżniać i jesteś wolny nawet od strachu przed porażką w doskonaleniu się, ponieważ Jego miłość się nie zmienia. Możesz teraz walczyć, ponieważ… Teraz słuchaj! Jeśli nie weźmiesz niczego innego z tego kazania, to weź to. Nie usiłujesz uzyskać Jego miłości. Poruszasz się w jej sferze. Starasz się dzięki niej. Masz ją.

Pozwólcie, że przedstawię historię dwóch żon. Widzimy dwie żony, które całkowicie oddały się chęci zadowolenia swoich mężów, ale jedna z nich jest pewna i radosna, a druga jest nerwowa i nieszczęśliwa. Co więc powodowało różnicę? Ta, która jest nerwowa i nieszczęśliwa, stara się zadowolić męża, żeby ją kochał. Natomiast druga, pewna siebie, stara się zadowolić męża, ponieważ on ją kocha. Jest stała. Jest niezmienna. Tak powinno być z nami.

Teraz porozmawiajmy przez chwilę o napominaniu. Niektórzy kaznodzieje nie widzą potrzeby napominania. Zwłaszcza niektórzy ludzie z obozów zreformowanych, mówią: „po prostu mówię ludziom prawdę i jeśli Bóg ich nie zmieni za pomocą prawdy, której ich nauczałem, to nie zamierzam wywoływać żadnych emocji przemówieniami próbując kimkolwiek manipulować.” Cóż, nigdy nie powinniśmy próbować nikogo manipulować, ale mówienie, że nie będziecie robić emocjonalnych przemówień jest zaprzeczeniem wszystkiego, co widzimy w Piśmie Świętym. Spójrz na proroków – czy nie wołali, żeby ludzie posłuchali? Spójrz na Pawła – ile razy nawoływał, błagał, prosił. Spójrz na Chrystusa – „Jerozolimo, Jerozolimo”. Powinniśmy napominać w naszym głoszeniu i nawet w naszych osobistych rozmowach, ponieważ nam zależy oraz dlatego, że Bóg często wykonuje swoje suwerenne dekrety za pomocą bardzo praktycznych środków. Mówiąc o napominaniu, chcę, żebyście zobaczyli, że mamy pouczenie, zachętę, napomnienie i powinniśmy mieć wszystko w równowadze. Jeśli tylko nauczamy ludzi, to wystarczy? Nie. To nie zadziała w ten sposób. Jeśli tylko napominamy ludzi i mówimy im, aby robili to i owo, ale nie instruujemy ich, jak to zrobić, będzie to miało negatywny wpływ. Lub jeśli zawsze napominamy i pouczamy, ale nie zachęcamy, wkrótce ludzie będą zirytowani. Lub jeśli wszystko co robimy, to zachęcanie, co w zasadzie widzimy w większości kościołów ewangelicznych, to po prostu zachęcając, każdy staje się nadąsany. Faktem jest, że potrzebujemy wszystkich trzech rzeczy. Wszystkie trzy są w Piśmie Świętym i wszystkie trzy są częścią służby.

Na koniec – mówi, że ich pouczenie i wszystko inne przyszło w Panu Jezusie. Co to znaczy? Jest to sfera, w której Paweł napominał, pouczał i zachęcał. Pawłem nie kierował własny autorytet. Paweł robił to w autorytecie Chrystusa. Co to oznacza dla nas? Otóż to: kaznodzieja nie ma nad tobą żadnej władzy. Nie musisz słuchać żadnego napomnienia ani instrukcji; niczego, co ma do powiedzenia. Chyba, że to, co mówi jest dostosowane nie do jakiegoś wniosku w Biblii, który został wyrwany, ale dostosowany do samego Słowa Bożego. Jeśli tak jest, to musisz słuchać. Głoszenie, mój drogi przyjacielu, jest bardzo niebezpieczną rzeczą. To niebezpieczna rzecz. Jeśli będę głosił herezję, to jako nauczyciel będę bardziej potępiony. Wiecie o tym, prawda? Więc nauczanie jest dla mnie niebezpieczne. Słuchanie mojego kazania jest dla ciebie niebezpieczne. Jeśli to, co mówię, nie jest zgodne z Pismem – nie jesteś tym związany, nigdy tego nie usłyszysz, zwłaszcza od Pana Jezusa Chrystusa w Dniu Sądu. Natomiast jeśli to co mówię, lub ktokolwiek stojący przy tej kazalnicy mówi i jest to zgodne ze Słowem Bożym, wiedzcie – będziecie za to odpowiedzialni! Dlatego głoszenie jest niebezpieczne. Dlaczego chodzisz do tego kościoła? Och, po prostu kocham tu nauczanie. Dlaczego chodzisz do tego kościoła? Człowiek, który głosi jest niebezpieczny. Niebezpieczny. Rozumiecie?

W porządku, módlmy się. Ojcze, dziękuję Ci za Twoje Słowo. Proszę, Panie, pracuj w życiu swojego ludu, karm go, daj im życie, wzmocnij ich, Panie. W imieniu Jezusa, amen.
Jesteście wolni.